wtorek, 27 listopada 2012

Whisky dla aniołów (The Angels' Share, 2012) 4/6

Obyczajowy z nutą dramatu i doskonałym poczuciem humoru. Historia grupki osób, które z różnych powodów są skazane na roboty publiczne z czasem zaprzyjaźniają się nie tylko ze swym opiekunem ale tez między sobą tworzą specyficzną, niemożliwą wręcz wieź.
Odwieczne pytania:
- czy determinuje nas środowisko, czy też sami jesteśmy kowalami własnego losu?
- czy dostajemy szansę od losu, czy też sami tworzymy korzystne okoliczności?
Epilog:
„- Wyszedł na ludzi: dziecko, kobieta, wóz i robota. Udało mu się.
- Co teraz? Tyle siana.
- A co tam, chodźmy się nawalić.”

Film dla każdego, był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012, aktualnie w kinach.

poniedziałek, 1 października 2012

Sekretarka (Secretary, 2002) 4+/6

Dobry film i trudno powiedzieć czy to bardziej dramat, czy komedia romantyczna, powiedziałabym szczególna mieszanka - podobnie jak szczególną mieszanką jest odczuwanie przyjemności graniczącej z rozkoszą gdy boli, czasem nawet bardzo.

Masochizm i sadyzm w wydaniu pastiszowym, zabarwionym dramatyczną nutką w lekkim romantycznym sosie.

Rzecz o dopasowaniu, miłości i związku, co wcale nie jest takie proste – nawet wtedy, gdy i dopasowanie i miłość pojawiają się niespodziewanie. A później to już jakby z górki, bo po endorfinach (jakkolwiek z pozoru nieprzyjemna wydaje się okoliczność) prosta droga do troski, czułości i przywiązania.

Genialne sceny, zwłaszcza czytania listu, jedzenia obiadu i ścielenia łóżka. Dobra muzyka. Choć od premiery minęło 10 lat, film ciągle się broni świetnym pomysłem na studium przypadku i uniwersalnym przekazem. Film wielokrotnego użytku, polecam.
J. dziękuję Ci za ten film.

Epilog:
Oczywiście, że można w związku kochać się i bawić przez całe życie, trzeba się tylko znaleźć a potem mieć odwagę. Wiem, łatwo się mówi, trudniej zrobić.

Zakochani w Rzymie (To Rome With Love, 2012) 4/6

Kolejny film pana A. Śmiesznie, przyjemnie, z przymrużeniem oka i dystansem. Jak zwykle sporo autoironii i trafnego opisu schematów. Film o niebo lepszy niż „Co nas kręci, co nas podnieca”, prawie tak dobry jak „Vicky Cristina Barcelona” ale do „Deconstructing Harry” daleko. Można obejrzeć bez poczucia straty czasu, a i z przyjemnością.
Film idealny na wietrzne popołudnie i początek udanego wieczoru. Nie można się nie śmiać no i Allen zagrał rolę, czego w ostatnich filmach nie uskuteczniał.

Doskonała obsada - bez gwiazdorzenia, rzetelnie, ale i na luzie – czyli w wolnym tłumaczeniu profesjonalnie. Jedyna w swoim rodzaju Ellen Page, w wydaniu naiwnym i słodkim Jasse Eisenberg, posągowa i cudowna Penelope Cruz (po raz kolejny u Allena), znakomicie wyluzowany Alec Baldwin, genialna Judy Davis, rozkoszny Roberto Benigni (tylko on mógł zagrać tę rolę) i oczywiście mistrz, który zagrał nieco neurotycznego (jaka niespodzianka!) tatusia i przyszłego teścia.
Film polecam.
Epilog:
„-Napisali o mnie imbecille – co to znaczy?
-To znaczy, że wyprzedzasz swoją epokę.”

poniedziałek, 17 września 2012

Take This Waltz (2011), 3/6

Kiedy zdarzy się taki dzień, w którym spotykasz osobę, z którą chcesz przetańczyć całe życie, to niewiele już możesz zrobić. Mimo, że ranisz innych wokół, pomimo obietnicy, przysięgi i zobowiązania. Pomimo planów na całe życie i długoterminowych żartów.
Więc jeśli to walc na całe życie – warto go zacząć tańczyć - takie jest przesłanie filmu.

Jak wiadomo, życie to nie film. W życiu bowiem, jak powiedział kiedyś klasyk, zdarzają się takie historie, „że jakby to nakręcić, to nikt by nie uwierzył”.
Ciepła, słodko – gorzka opowieść o miłości, która była, a może nie i o tym, jak rodzi się nowa i tańczymy walca z kimś innym, tym jedynym.

Film można obejrzeć,bo jest przyzwoicie zrobiony, ale do klasyki gatunku daleko (z wyjątkiem ostatniej sceny, która jest dobrym akcentem).

Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Premiera w polskich kinach 5 października.

Broken (2012), 4+/6

Dramat. Kilka osób, których życie koszmarnie się przeplata. Kameralnie poprowadzona opowieść. Przykuwająca uwagę postać Skunk (11 letnia dziewczyna), której niejeden dorosły mógłby pozazdrościć luzu, dystansu i młodzieńczej wiary.

Precyzyjnie nakreślona społeczność - relacje miedzy sąsiadami i najbliższymi ludźmi, agresja, patologia, ale i miłość, oddanie i wiara – bohaterowie dramatów, małych i dużych, dawnych i obecnych splątani bez sensu i przyczyny. Wszyscy cierpią i ranią się nawzajem i nikt nie wie dlaczego i po co. Do samego tragicznego końca, którego nieuchronność czujemy zanim się wydarzy. Ale na końcu jest nadzieja, światełko i wybór.

Doskonałe role w każdym planie. Bardzo dobre zdjęcia. Przejmujący i poruszający.

Film polecam, choć nie jest to łatwe kino.

Epilog:
„Kiedy się urodziłaś zobaczyłem całe twoje życie”

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.

Połączeni (Connected: An Autobiography About Love, Death & Technology, 2011), 5/6

Ciepły, wzruszający, osobisty i mądry film wielokrotnego użytku. O połączeniach, tych indywidualnych i tych globalnych i o tym, że połączenie jest bezwartościowe jeśli nie jest głębokie.

Kapitalny komentarz do dzisiejszego świata z perspektywy wieków i rozwoju połączeń - połączeń, które nas budują (jak komórki nerwowe) i połączeń, które my budujemy i tworzymy (relacje międzyludzkie lub internet). Małe i duże, sztuka i nauka, podział i ogół - wszystko jest ze sobą połączone, a każde kolejne połączenie to dawka dopaminy.
„Jeśli wybierzesz jedną rzecz we wszechświecie, to odkryjesz, że jest ze wszystkim połączona.”

Dużo informacji naukowych, dużo miłości, dużo humoru i spojrzenia z dystansu. I Leonard Shlain w tym wszystkim połączony ze wszystkim.

Absolutnie polecam, film dla każdego – trafia z wielu poziomów i nie trzeba być ani biologiem, ani historykiem, ani artystą ani informatykiem – żeby dotarło:
Bądź obecna.
Bądź świadoma.
Zawsze śmiej się z siebie.
Rób cos ważnego.
Sadź ogrody.


Epilog:
"Jeśli nie żyjesz na krawędzi, to znaczy, że zajmujesz za dużo miejsca."

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Mam nadzieję, że będzie do obejrzenia w polskich kinach, chętnie zobaczyłabym raz jeszcze.

Nierządnica (The Slut, 2011) 1/6

Dramat z definicji i z założenia. Jestem w stanie sobie wyobrazić co autorzy chcieli wyrazić i przekazać – nie udało się. W mojej ocenie to film o niczym. Na granicy nierządu i zaburzenia psychicznego, ale nie dotyka żadnego tematu. Brakuje tu głębi i prawdy. I ani to zwierzęce, ani ludzkie. Nieudany film, choć pomysł dobry, bo temat mocny i z potencjałem, stąd ocena.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.

Bonsái (2011) 4+/6

Film o książkach i o miłości. Jest pięknie i słodko, a później bardziej dorosło i bardziej smutno. Po obejrzeniu ma się ochotę na dwie rzeczy: na czytanie i kochanie.

W poetycki i ciepły sposób towarzyszymy głównemu bohaterowi w dojrzewaniu, czytaniu, kochaniu i seksie. Poznajemy kobiety jego życia i najważniejsze książki, łącznie z tą, którą pisze i o której pisze. Refleksyjne kino, subtelny niedosyt i smutek.


Epilog (jakkolwiek banalnie to brzmi):
Jeśli czujesz, że chcesz coś zrobić teraz- zrób to, bo potem może być już za późno.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Raczej się nie zanosi na premierę w polskich kinach.

Pozdrowienia z raju (Captive, 2012) 4/6

Dramat oparty na wydarzeniach z 2001 roku, kiedy to islamscy bojownicy powiązani z Osamą bin Ladenem porywają i przetrzymują przez 7 miesięcy grupę przypadkowych osób. Film jest mocny siłą autentycznej historii.

Dla mnie najmocniejszy aspekt to dobitne pokazanie, że życie ludzkie dla żadnej ze stron konfliktu nic nie jest warte. Przez 7 miesięcy „nie można uratować zakładników”, ale dziennikarze mogą dotrzeć do najtrudniejszych zakątków dżungli i przeprowadzać z zakładnikami wywiady. Przypadkowi ludzie porwani dla okupu, tego okupu dla porywaczy też nie są warci, bo bojownicy są w swych przekonaniach i „walce” fundamentalni i kierują się 4 zasadami jak postępować z zakładnikiem:
1.Zabić
2.Uczynić niewolnikiem
3.Nawrócić na islam i uczynić ich życie szczęśliwym
4.Wziąć okup
Przy czym owo „nawrócenie” nie dla wszystkich kobiet było dobrowolne i szczęśliwe. Za innych porwanych okup nie był wystarczający, więc patrz punkt 1.

I po raz kolejny, ktoś, w tym przypadku Mendoza, pokazuje, że fundamentalizm w każdym wydaniu jest terrorem. I to się nie zmieni. I historia będzie się powtarzać, przez wieki tylko aktorzy byli, są i będą inni.

Niesamowite zdjęcia, choć przeszkadzały mi małe błędy techniczne, spodziewałam się też lepszej kreacji Isabelle Huppert, co nie zmienia jednak przesłania filmu.

Obraz trudny, nie dla każdego.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 z cyklu Konfrontacje.
Premiera w kinach 28 września 2012r.

Epilog:
Chore umysły ciągle się rodzą. W każdej szerokości geograficznej i pod każdym sztandarem czy religią.

Laurence Anyways (2012) 6/6

Dramat. Niesamowity, absolutnie genialny pod każdym względem. Trudny i pokręcony, jak tylko trudne i pokręcone mogą być relacje między ludźmi, a jednocześnie prosty, jak proste mogą być relacje między ludźmi. Ludźmi, których dusze zostały połączone za zawsze, ale nie ciała, nie role, nie życia. Właśnie nie „na zawsze”, a na każdy możliwy sposób i w każdym możliwym wydaniu - Laurence.

Historia nie jest łatwa, a wszystko dzieje się i odsłania w kolejnych wymiarach i kolejnych i kolejnych na każdym poziomie. Od momentu obejrzenia tego filmu jestem w innym wymiarze i sporządzam listy rzeczy zmniejszających przyjemność. Polecam tę banalną i wyzwalającą czynność.

Wspaniała muzyka, genialne zdjęcia i montaż – całość wciska w fotel!!!. Doskonałe dialogi i kreacje aktorskie, którym nie brakuje niczego: prawdziwe, bolesne, śmieszne, pogmatwane, karykaturalne, słabe, silne, wolne i uwięzione – szczere. Wspaniale zagrany film. „Przekroczyłeś granicę mojego świata, miasta, ulicy. Teraz już musisz tylko przekroczyć granice mojego mieszkania. Wiesz gdzie mnie znaleźć.”

Film nie dla każdego z uwagi na tematykę i stylistykę. Jak dla mnie, genialny!

Epilog:
Szukam kogoś, kto będzie mówił w moim języku i będzie rozumiał co mówię.”

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 w cyklu Panorama.
Film nie miał oficjalnej premiery w Polsce.

Faceci od kuchni (Comme un chef, 2012) 3/6

Lekki, łatwy i przyjemny - kulinarne kino dla każdego w wymiarze obyczajowo – komediowym. Smacznie, trochę śmiesznie, ale tylko trochę. Od pierwszej sceny przewidywalny film, ale w miarę przyjemnie obserwuje się proces, bez poczucia straty czasu.
Film idealny na wrześniowe popołudnie. Właśnie teraz, kiedy dojrzałe warzywa i owoce pachną najpiękniej, pomidory kuszą zapachem i ukrytym we wnętrzu słońcem, dynie śmieją się jeszcze młodością a klapsy bezwstydnie domagają się syropu… I tak właśnie, cynamon do jagnięciny – o tak (!), ale rozmaryn do żeberek jest kategorycznie wykluczony.
Epilog:
A wszystko to z miłości do gotowania pyszności i z miłości w ogóle.

środa, 22 sierpnia 2012

To tylko wiatr (2012), 4+/6

Mocny dramat oparty na wydarzeniach z 2008 i 2009 roku (seria mordów Romów na Węgrzech). Choć od początku wiadomo co się wydarzy, to przedstawienie historii w odniesieniu do jednej rodziny podwaja moc przekazu. Dobre, bardzo realistyczne zdjęcia – sposób życia, bycia, specyficzny klimat. Proza życia pokazana do bólu.

Nie ma litości dla nikogo, przetrwają najlepiej dostosowani, a każdy z nich (syn, córka, matka) inaczej owo dostosowanie widzi. Uderzająca jest zwierzęcość chłopaka – w najlepszym tego słowa znaczeniu – instynkt samozachowawczy. Matka mówi: idź do szkoły - on buduje kryjówkę dla rodziny. Matka mówi: to tylko wiatr – on już wie, że zbliżają się mordercy. Gdyby nie musiał w ten sposób się dostosować, chodziłby do szkoły jak jego siostra.

Przerażające jest to, że Romów zabijano właśnie dlatego, że nimi są i zachowują się tak a nie inaczej – wymuszając jednocześnie postawy, które się eliminuje tak brutalnie. Strategia, by „wpisać się” w społeczeństwo, nie wychylać się, uczciwie pracować i chodzić do szkoły – zawiodła. Komentarz jednego z policjantów jest symboliczny: „nie ma sensu zabijać Cyganów, którzy posyłają dzieci do szkoły. To zły przekaz”. Scena w kostnicy jest niesamowita.

Film zdecydowanie warty obejrzenia, ale nie dla każdego.

Epilog:
„Cygańskie dzieci cierpią na jedną zasadniczą przypadłość – dorastają.”
Film prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 Konfrontacje.

piątek, 17 sierpnia 2012

Lullaby for Pi (2010), 5+/6

Dramat z wątkiem miłosnym i dużą dawką dowcipu. Wspaniały pod każdym względem. Poetycki, ciepły, mądry, słodko - gorzki i ciągle zaskakujący. Film wielokrotnego użytku. Świetny scenariusz, przepięknie opowiedziana historia z klimatem, genialna muzyka. Bardzo dobre role w pierwszym i drugim planie. Forest Whitaker jak zawsze doskonały!
Opowieść fantastycznie przepleciona z kultową jazzową muzyką, kultowym Some Like It Hot i fenomenalnymi dialogami. Mała próbka: „Za dużo pijesz. – Chcę zaskoczyć swoją wątrobę.”; „Często masz takie koszmary we śnie? – Nie, nie często, tylko wtedy kiedy śpię”; „Sikaj, sikaj, będziesz mniej płakać”.
Film wielopoziomowy, wielowymiarowy, można się w niego zanurzyć i popłynąć. Absolutnie polecam.
Epilog:
Smutek nie jest zaraźliwy. Czasem wystarczą zamknięte drzwi i uchylone okno.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012. Niestety fatalne tłumaczenie, w którym pominięto 1/3 treści, a to co zostało przetłumaczone – nie oddawało smaczków i niuansów. Szkoda.

Reality (2012), 3+/6

Dramat z komediową okrasą. Moje pierwsze skojarzenie to oczywiście Requiem dla snu i choć Reality nie jest tak brutalne (wręcz przeciwnie) to idea jest ta sama. Pogoń za marzeniami aż do obłędu. Rezygnacja z rzeczywistego świata na rzecz bajki i ułudy.
Bardzo dobre zdjęcia. Bardzo dobra rola Loredany Simioli. Dużo humoru sytuacyjnego. Biedny Neapol, modlitwa i kościoły, targ rybny, obskurne mieszkania, drobne przekręty, ludzkie ciała i Wielki Brat. Reality pod każdym względem – never give up?
Można zobaczyć.
Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.

17 dziewczyn (17 filles, 2011) 3/6

Dramat oparty na faktach. Film jest dokładnie taki jakie jest życie nastolatki: energetyczny, beztroski, śmieszny, tkliwy, a potem życie weryfikuje marzenia. Jest wesoło, choć sytuacja jest ponura.

To co zwraca uwagę w filmie to właśnie młodość i beztroska głównych bohaterek – dziewczyn, które postanawiają zajść w ciąże w imię protestu, młodzieńczego buntu i marzeniom o nowym lepszym życiu. Są wesołe i głaskając się po rosnących brzuchach snują plany: „zamieszkamy wszystkie razem”, „razem wychowamy nasze dzieci”, „nie będzie różnicy pokoleń, bo dzieli nas tylko 16 lat” i „nikt nie będzie nam mówił o której godzinie mamy wracać do domu” - naiwnie i dziecinnie.

Ku zmartwieniu rodziców i nauczycieli to wręcz plaga ciąż, której nie mogą powstrzymać. Przy okazji bardzo sprawnie pokazano kontekst społeczny i rolę szkoły w relacji do nastoletnich matek. Taka postawa i pomoc nastoletnim ciężarnym uczennicom szkoły średniej w Polsce jest nie do wyobrażenia. Wyobrażacie sobie 16 latkę, która idzie do szkolnej pielęgniarki po test ciążowy i go otrzymuje? Albo szkołę, która zamienia dziewczynom normalny program wychowania fizycznego na zajęcia w basenie ze specjalnymi ćwiczeniami dla kobiet w ciąży? No właśnie. Można się też przy okazji pośmiać, bo dialogi są zabawne i lekkie.

Jednak, w mojej ocenie, nie ma w tym filmie zaskoczenia, nie ma ważnych pytań i odpowiedzi. To, że w pewnym momencie rzeczywistość skrzeczy i nastoletnie naiwne wyobrażenia o życiu są niemożliwe do spełnienia - nie jest zaskoczeniem. Zabrakło mi w tym filmie głębi i refleksji, bo ta autentyczna przecież historia, która działa się w głowach tych dziewczyn, warta jest pokazania psychologii postaci.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012

Magiczna Dolina (Magic Valley, 2011), 4/6

Dramat. Od pierwszych chwil pozornie leniwego normalnego dnia czujemy przez skórę, że coś się wydarzy. Powoli jesteśmy wciągnięci w świat z pozoru gładki niczym tafla stawu. Ale pod tą taflą brakuje tlenu dosłownie i w przenośni. Wszystkim bez wyjątku.

Doskonałe zdjęcia. Uderza prowadzenie kamery: bliskie ujęcia, długie sceny i zauważone, niczym od niechcenia ale celowo, drobiazgi. Urzekające smaczki jak choćby lama u weterynarza albo nalewanie wody do konewki. Światło i kolory są niesamowite i czuję się tę tytułową magię. Kyle Gallner (TJ Waggs) i Connor Scott Schow (starszy chłopiec) zagrali niesamowicie i mimo, że w pewnym momencie domyślamy się, co się stało – to jednak najdrobniejszy gest przykuwa uwagę.
Dramat bezsensowych zdarzeń, które choć nie były celowe to jednak dzieją się celowo – parafrazując słowa TJ Waggsa.
I historia się powtórzy, bo w ostatniej scenie zaczyna się od nowa.
Warty obejrzenia.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.

Transatlantyk na jutro:18 sierpnia 2012r.

Z wielu propozycji polecam:
Barbara , godz. 14.00
Nagi lunch (jedyna projekcja, dla odważnych)
Na gigancie , godz. 14.30
Cezar musi umrzeć , godz. 20.00
Bullhead , godz. 20.30
Whisky dla aniołów , godz. 20.30
Cafe De Flor , godz. 22.00
Nierządnica , godz. 22.30
Seanse w Multikinie 51, wejściówki w cenie 10 zł
Pełen kalendarz

czwartek, 16 sierpnia 2012

Detachment, 5-/6

Film obowiązkowy dla każdego rodzica. Problem polega na tym, że Ci, którzy powinni obejrzeć ten film – nie zrobią tego, a Ci, którzy się zdecydują na oglądanie – nie potrzebują go. Dlaczego? Dlatego, że umysł obudzony nie potrzebuje pobudki. A taką pobudką są tezy postawione w filmie wsparte fabułą okołoszkolno – pedagogiczną.

Autorzy nie stawiają bowiem pytań, pokazują odpowiedzi, niektóre bolesne, niektóre dość proste choć trudne. Jedną z nich jest sposób na wszechobecną asymilację: obrona i walka z wchłanianiem głupoty do naszych procesów myślowych. Łatwo powiedzieć – trudniej zacząć to robić, jeśli to nie jest nasz nawyk.

Fabuła w skrócie wydaje się prosta – ale to jedynie kontekst. Istotą filmu jest jednak przekaz głównego bohatera – wspaniała rola Adriena Brody – przedstawiony w odrębnej formule dokumentalnych zdjęć. Fantastycznie jest także pokazany komentarz w formie animacji – rysunki na tablicy mogłyby stanowić oddzielny film krótkometrażowy.
Pozycja obowiązkowa.

Epilog:
Pytanie, które przychodzi mi do głowy (od razu niestety z dość smutną konstatacją): A co jeśli nie ma nikogo, kto postawi przed nami wyzwanie i nie było nikogo, kto nauczyłby nas, jak je sobie samemu stawiać?

Kolejny film ze złym tłumaczeniem tytułu. Zamiast Z dystansu powinno być Oderwanie lub Oderwany - bo to najlepsze określenie dla miejsca, w którym znajduje się główny bohater.

Żółty szalik (2000), 5+/6

Dramat. Studium przypadku. Film wielokrotnego użytku.

To, że Pilch dobrym pisarzem jest – wiadomo. W tym przypadku, jako autor scenariusza, po raz kolejny pokazał swoją doskonałą sprawność językową oraz ogromny dystans do siebie połączony ze spostrzegawczością i – co pozornie paradoksalne – ekshibicjonizmem. A wszystko to zanurzone w bezwzględnej prawdzie choroby alkoholowej.

Film jest genialnie napisany, monologi, dialogi, zdania, zdanka, powiedzonka - kopalnia genialnych cytatów, które choć w pierwszym planie zabawne, porażają prawdziwością.

Doskonała rola Janusza Gajosa. Bardzo dobra muzyka. Przy okazji polecam Wygranego (11 lat później Gajos jest równie kapitalny).

Epilog:
„Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: nie. Kurwa, nie. Dlaczego ja to zawsze słyszę? Nie, nie, nie. Nie przychodź. Nie odchodź. Nie dotykaj. Nie całuj. Nie, już zamknięte. Nie, jeszcze nie otwarte. Czy ja mogę Panią pocałować w dupę? Nie. Czy Bóg istnieje? Nie. Czy Boga nie ma? Nie. Czy państwo pozwolą, że ja się jeszcze napiję? Nie. Czy państwo pozwolą, że ja się kurwa powieszę? Nie. Nie. Nie. Jak brzmi tamto słowo? Jak brzmi to drugie słowo? Zaprzeczenie słowa nie, jak brzmi?”
Trzeźwieje człowiek natychmiast.
J. dziękuję Ci za ten film.
Żółty szalik można obejrzeć tutaj. Polecam, choć to film nie dla każdego.

Transatlantyk na jutro:17 sierpnia 2012r.


Seanse w Multikinie 51, wejściówki w cenie 10 zł , z wielu propozycji polecam:





Opowieści, które żyją tylko w pamięci, godz. 11.00 (jedyna projekcja)
Cafe De Flore, godz. 14.00
Droga na drugą stronę, godz. 14.30, nagroda Animator 2012
Bonsai, godz. 17.30
Rozstanie, godz. 17.30 (jedyna projekcja), Oscar 2011, Złoty Niedźwiedź 2011
Kurczak ze śliwkami, godz.18.15
POM Wonderful prezentuje: najlepiej sprzedany film, godz. 20.00 (jedyna projekcja), film autora Super Size Me
Cezar musi umrzeć, godz. 20.00
Połączeni, godz. 20.00 (jedyna projekcja)
Na zawsze Laurence, godz. 22.00 (jedyna projekcja)

I na koniec absolutna perełeczka, jeden z moich ulubionych filmów – City Island, w ramach kina plenerowego Bałtyk, godz. 22.30
Pełen kalendarz

Transatlantyk na dziś:16 sierpnia 2012r.

Z bardzo wielu dzisiejszych propozycji polecam:
1.Najsamotniejsza z planet
2. Reality
3.W ciemności
4.Magiczna dolina
5.17 dziewczyn
6. Kurczak ze śliwkami
Pełen kalendarz

środa, 8 sierpnia 2012

House of Pleasures (L’Apollonide. Souvenirs de la maison close, 2011), 4+/6

Dramat. Bez ogródek i upiększeń: sperma, mydło antybakteryjne, rzeżączka - miła przerwa w pracy, kasa, psychopata, napiwek, długi. Biznes to biznes i dom publiczny jak każdy inny musi się opłacać, ma swoje ekonomiczne podstawy, działa dzięki prawom popytu i podaży i jak każde inne miejsce pracy, opiera się na pracownikach. W tym przypadku pracownicach, które w tym specyficznym klimacie tworzą swój świat. Świat, który jest delikatny, czuły, potrzebny i dający poczucie bezpieczeństwa, może nawet tożsamości i wartości.

Prostytutki w XIX wieku, zgodnie z ówczesnymi pracami naukowymi, uznawane były za osoby „upośledzone” ponieważ miały statystycznie mniejsze głowy, a co za tym idzie mniejsze mózgi. Choć kochane, uwielbiane i niezbędne – traktowane jak ludzie niższej kategorii. Jednak to ich klienci są odczłowieczeni. Efekt masek jest piorunujący zarówno w sensie wizualnym jak i symbolicznym.

Nie postrzegam tego filmu jako głosu w dyskusji o prostytucji jako zjawisku, zawodu etc. Nic z tych rzeczy – żadnych kazań w filmie nie znajdziecie. Niemniej ostatnia scena jest bardzo wymowna.

Doskonale dobrana muzyka - formalnie w podobny sposób jak w Marii Antoninie (2006, Sofia Copola) - ale w tym przypadku obezwładnia. Muzyka pocięta jak twarze i życie. Efekt jest fenomenalny i totalny. Bertrand Bonello (reżyseria i scenariusz) zrobił kolejny film w swoim klimacie, a klimat i stylistykę ma mocną.

Film dobry – polecam, ale nie dla każdego. Raczej się nie zapowiada, aby wszedł do polskich kin (polskie tłumaczenie tytułu jest zupełnie bez sensu, więc nie będą go używać).

Epilog:
„Jeśli nie spalę się, to jak świecić będę w nocy?”

Ciekawostki:
1.Film nominowany do Złotej Palmy 2011 (konkurs główny) oraz Cezara w 7 kategoriach.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Akacje (Las Acacias, 2011), 4/6

Nostalgiczna, bardzo kameralna i klimatyczna opowieść o drodze z Paragwaju do Argentyny. Dla bardzo wycofanego Rubena to służbowa trasa (przewozi drewno), dla Jacinty to droga do lepszego życia, dla niej i jej małej córeczki. I tak, w kabinie ciężarówki spotyka się dwoje samotnych ludzi, którzy kilometr po kilometrze nawiązują nić porozumienia.

Dialogów i akcji w tym filmie jest niewiele. Istotny jest gest – ten najmniejszy i ukradkowe spojrzenie – to nieodnotowane. Twórcom udało się stworzyć wrażenie jakbyśmy sami byli w tej podroży, ze współtowarzyszem, któremu nie chcemy zrobić przykrości, z którym nie do końca wiemy jak porozmawiać, a jednak podróż chcemy kontynuować.

Film specyficzny, nie dla każdego.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Bel Ami (Uwodziciel, 2012), 1/6

Słaby film. Fatalny polski tytuł, który jest przeciwieństwem tego, co w filmie jest pokazane. Tytułowy uwodziciel, czyli Bel Ami nie uwodzi, a jest rozgrywany i nawet nie wie jak. Fatalna rola Roberta Pattinsona – przykład jak można zepsuć film, który mógł być przynajmniej przyzwoity. Uma Thurman tragicznie męczy się w roli, która nie jest dla niej, aż przykro patrzeć.

Należy docenić w filmie próbę ukazania roli społecznej i możliwości jakie miały kobiety w XIX, ale sukces jest połowiczny. Czytelne nawiązania do klasyki kina, czyli „Niebezpiecznych związków” są na żenująco niskim poziomie pod każdym względem.
Mimo dobrej obsady, to jednak słaby film. Można zobaczyć, ale rozczarowanie jest gwarantowane.
Epilog:
„Jakże mogłam wiedzieć co się dzieje? Jestem tylko kobietą.”

The Life of Another (La Vie d'une autre, 2012), 3/6

Polski tytuł: Zakochana bez pamięci. Film obyczajowy, z wątkiem miłosnym w tle, dramat to za dużo powiedziane.

Marie (Juliette Binoche) budzi się w swoje 41 urodziny, w obcym miejscu, w cudzym, choć swoim świecie. Nie pamięta niczego co zdarzyło się przez ostatnie 15 lat. Odkrywa swoje życie i nie jest zadowolona z tego, jaką osobą stała się przez te wszystkie lata.

Mimo, iż motyw utraty pamięci i odnalezienia się w innej wersji swojego życia jest znany (Family Man, Zakochany bez pamięci, Memento) i efekt jest przewidywalny, to film ogląda się dobrze.

Nie jest to dzieło wybitne, ale przyzwoite. Można obejrzeć bez poczucia starty czasu i przypomnieć sobie stare przeboje. Film dla każdego, kolejny, który wchodzi do polskich kin z nieodpowiednim tytułem.

Morderstwo pierwszego stopnia (Murder in the First, 1995), 5-/6

Dramat sądowy oparty na faktach. Bardzo dobry film. Pozycja obowiązkowa. Lata 30 i 40-te XX wieku, więzienie Alcatraz jest dumą amerykańskiego systemu penitencjarnego. Przy czym, dla niektórych więźniów, to nie jest więzienie ale największy koszmar, niewspółmierny z przestępstwem, którego się dopuścili. Henri Young: 3 lata w całkowitej izolacji bez dostępu światła łącznie z torturami fizycznymi za kradzież 5 dolarów.

Film opowiada historię z perspektywy młodego prawnika Jamesa Stamphilla (Christian Slater), który otrzymuje sprawę z góry przegraną. Morderstwo pierwszego stopnia, 200 naocznych świadków i przestępca, który przyznaje się do winy. Przestępca, który woli śmierć w komorze gazowej niż kolejne lata w więzieniu Alcatraz.

A jednak, determinacja prawnika doprowadza do uniewinnienia, oskarżenia prowadzących Alcatraz o zbrodnie przeciwko ludzkości i finalnie zamknięcie więzienia.
Bardzo dobrze zrobiony film, dobra muzyka i fenomenalne zdjęcia - zwłaszcza te, na sali sądowej. Doskonały Kevin Bacon wcielający się w postać oskarżonego (Henri Young) i demoniczny w drugim planie Gary Oldman naczelnik więzienia.

Niestety nie pierwszy to i nie ostatni film opowiadający jedną i tę samą historię: wpadniesz w system i już po tobie. I musisz umrzeć by pobić system, zwyciężasz, ale już nie żyjesz. Więc jaka jest definicja zwycięstwa? Takie historie nie działy się tylko kiedyś, one dzieją się także teraz, na naszych oczach. Ostatnie z tego cyklu, fenomenalne, dokumentalne i oparte na faktach: „Droga na drugą stronę” (2011), „Tussilago” (2010), „Życie za życie” (2003). Polecam, doskonałe filmy.

Epilog:
„W życiu na każde działanie następuje określona reakcja. Akcja - reakcja.”
Jeśli sądzisz, że wygrałeś – to właśnie przegrałeś.

Ściąga*
Christian Slater: Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Wywiad z wampirem (1994), Prawdziwy romans (1993), Więcej czadu (1990), Imię róży (1986)

Kevin Bacon: Crazy, stupid, Love (2011), Frost/Nixon (2008), Rzeka tajemnic (2003), Picture Perfect (1997), Uśpieni (1996), Apollo 13 (1995), Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Dzika rzeka (1994), Ludzie honoru (1992), JFK (1991)

Gary Oldman: Red Riding Hood (2011), Szpieg (2011), Księga ocalenia (2010), Hanibal (2001), Piąty element (1997), Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Leon zawodowiec (1994), Prawdziwy romans (1993), Drakula (1992), JFK (1991), Rosencrantz & Guildenstern Are Dead (1990)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Klucz Sary (Elle s'appelait Sarah,2010), 4+/6

Dramat oparty na faktach. Film poruszający i ważny siłą historii, którą opowiada. Akcja toczy się w dwu wymiarach: współczesnym, z perspektywy Julii oraz z perspektywy Sary począwszy od II wojny światowej aż do jej śmierci. Julia, dziennikarka, poszukuje informacji i śladów z przeszłości związanych z eksterminacją tysięcy Żydów mieszkających w Paryżu w 1942 roku. Ślady prowadzą między innymi do jej własnej rodziny.

Poza oczywistym wydźwiękiem moralnym, film daje nam również osobiste perspektywy bohaterów we wszystkich wymiarach. Całe spektrum postaw: począwszy od donosicieli, strażników z ludzką twarzą, przez sprawiedliwych, uczciwych i poszukujących prawdy, aż po tych, którzy nie chcą wiedzieć i nie chcą mieć z tym wszystkim nic wspólnego i ich to nie obchodzi.

Dobry film, dobra muzyka, dobre zdjęcia, momentami drastyczne - tak jak drastyczna jest historia. Francuzi powoli zaczynają sami rozliczać się z własnych zbrodni. W dwa dni aresztowano tysiące Żydów i zamknięto ich w nieludzkich warunkach, a następnie wywieziono do obozów koncentracyjnych, gdzie zostali zgładzeni. Uderzająco przedstawiono reakcję młodego paryskiego dziennikarza, któremu trudno jest uwierzyć, że nie ma żadnych zdjęć z tej obławy. „Przecież naziści znani są z tego, że wszystko świetnie dokumentowali” – pyta i dostaje odpowiedź: „To nie byli naziści, to byli francuzi”.

Film nie jest martyrologiczny, historia jest opowiedziana emocjonalnie, osobiście i bardzo uniwersalnie. Takich historii są setki tysięcy i w ogromnej większości są one już nie do odtworzenia, właśnie dlatego, że biorący w nich udział nie chcieli wiedzieć, słyszeć i pamiętać. To rozliczenie ciągle przed nami. „Klucz Sary warto obejrzeć, polecam go zwłaszcza młodym ludziom, bo pamięć o takich wydarzeniach nie może zniknąć wraz z pokoleniem, które je przeżyło. Sądzę także , że nie sposób być kompletnym człowiekiem, jeśli nie zna się swoich korzeni i historii.

Nie rozumiem dlaczego tego typu filmy nie mają swoich premier w Polsce. Polscy dystrybutorzy ominęli „Klucz Sary” (szacunek dla A.P. Kaczmarka) podobnie jak inny bardzo dobry film „Chłopiec w pasiastej piżamie”(2008), który w tym miejscu szczerze polecam. Takie filmy powinny być pokazywane na lekcjach języka polskiego, historii albo wychowawczych (jeśli jeszcze takie są), a później powinny być omawiane. Faktem jest, że „W ciemności” był pokazywany w polskich kinach, ale z powodów drugo i trzeciorzędnych. Jakie to były powody? Oczywiście: bo to był „nasz” film nominowany do Oscara, bo akcja marketingowa była bardzo szeroka i dotarła pod strzechy. Oglądałam ten film w kinie, w pierwszym, premierowym, tygodniu i było mi słabo i smutno w pełnej sali kinowej, wśród osób w przytłaczającej większości siorbiącej colę i chrupiącej popcorn, o komentarzach nie wspominając. Masakra.

Epilog:
„Prawda ma wysoką cenę. Co teraz? Nie wiem.”

Ciekawostki:
1.Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2011 (organizowanego przez A.P. Kaczmarka) i otrzymał nominację do nagrody publiczności
2. Kristin Scott Thomas (jak zwykle fantastyczna) otrzymała za rolę w tym filmie nominację do Cezara 2011 w kategorii najlepsza aktorka

Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012), La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

sobota, 4 sierpnia 2012

Sunset Limited (2011), 5/6

Dramat psychologiczny. Błyskotliwy film wielokrotnego użytku. Zdecydowanie.

Jest Bóg czy go nie ma? Czy przemawia do mnie i jaki jest tego sens? Co jest moim przekonaniem, a jeśli tak, to kiedy owo przekonanie tracę, a kiedy zyskuję? Jaka jest różnica miedzy wątpiącym a dociekającym? Powinienem dostać to czego chcę, czy to, czego potrzebuję? Kto o tym decyduje? A może to wszystko jest tylko egoizmem ubranym za każdym razem w inne sowa? A może wierzyć, znaczy jedynie prościej żyć? W ogóle żyć?. A może faktycznie wiara jest łaską, bez której życie jest straszne? Co robimy, gdy wreszcie dostrzeżemy żałosność otaczającego nas świata? Supremacja intelektu czy instynktu? Jaki jest pierwszorzędny powód istnienia? Jaki jest pierwszorzędny powód chęci ostatecznego nieistnienia? Kto jest bardziej zdesperowany?

Wieczna, niekończąca się dyskusja, od zarania, do samego końca. Recenzja składa się z samych pytań, bo tak wiele jest, tak różnych, równie uprawnionych odpowiedzi, wyłożonych przez Cormaca McCarthyego.

Fenomenalny duet: Samuel L. Jackson i Tommy Lee Jones. Doskonała reżyseria drugiego z panów – wrażenie jakby scena teatru była na wyciągniecie ręki.
Do obejrzenia klika razy, wiele razy… Film polecam każdemu kto zadał sobie którekolwiek z powyższych pytań.

Epilog:
„Twój Bóg, musi zrozumieć, że mam wolny wybór”

Ciekawostki:
1.Jeśłi się komuś spodobał „Sunset Limited”, to polecam również doskonały „Sleuth” (2007), w rolach głównych: Jude Law i Michael Caine

La Femme du Vème (2011), 3+/6

Mroczny dramat, bo thriller to za dużo powiedziane. Film z niespodziewanym zwrotem akcji i tu trzeba oddać, że udanym. Mimo, że trik nie jest odkrywczy, to jednak zaskakująco zrobiony. Nie napiszę w jakich filmach był zastosowany wcześniej, bo zepsułabym element zaskoczenia.

Film ciężki jak gigantyczna chmura przed burzą, która wisi nad nami, ale nie ma z niej deszczu, nie ma ulgi. Główny bohater wybiera swoją osobistą udrękę. Trudno się ogląda, ale film jest ciekawy, bardzo poetycki - nomen omen z polskim wątkiem.

Zdaję sobie sprawę, że recenzja nie brzmi zbyt zachęcająco, ale nie można jej napisać inaczej, nie zdradzając fabuły.

Dobre zdjęcia, doskonała jak zawsze Kristin Scott Thomas. Jednak Ethan Hawke mało przekonywujący. Do arcydzieła daleko, film nie dla każdego. Premiera w kinach (Polska) 28 września 2012r.

Epilog:
Niech martwi pochowają martwych

Ciekawostki:
1.Kristin Scott Thomas zadebiutowała w 1986 roku w filmie „Under the Cherry Moon”, w którym zagrał również Prince

Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012),La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)

Ethan Hawke: La Femme du Vème (2011), Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz (2007), Lord of War (2005), Przed zachodem słońca (2004), Przed wschodem słońca (1995), Quiz Show (1994), Alive (1993), W księżycową jasną noc (1992), Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Adam (2009), 3+/6

Ciepła, kameralna opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy nie w pełni odnajdują się w otaczającym środowisku, ale odnajdują się wzajemnie. Na jakiś czas. Pomagają sobie dojrzeć, zmienić swoje nastawienie i radzą sobie. Całkiem dobrze sobie radzą.

Można zobaczyć. Dobry film na zimowy wieczór. Dla każdego, dla samotnych wrażliwych w szczególności.



Ciekawostki:
1.Film zdobył Nagrodę Specjalną oraz nominację do Nagrody Głównej Jury festiwalu Sundance.

Ściąga*
Hugh Dancy: Hysteria (2011), Adam (2009), Wyznania zakupoholiczki (2009), Evening (2007), Uwikłani (2007), Nagi instynkt 2 (2006), Elżbieta I (2005), Helikopter w ogniu (2001)

Rose Byrne: Knowing (2009), Adam (2009), 28 tygodni później (2007), Maria Antonina (2006), Troja (2004), Wicker Park (2004)

Peter Gallagher: Burleska (2010), Adam (2009), American Beauty (1999), Titanic (1996), Ja cię kocham, a ty śpisz (1995), Café Society (1995), Seks, kłamstwa I kasety wideo (1989)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Zupełnie inny weekend (Weekend, 2011), 4+/6

Bardzo kameralna i intymna opowieść o dwojgu ludzi, którzy się spotykają, może nawet zakochują się w sobie, ale historia trwa tylko przez weekend i rozstają się. Banalna historia? Pewnie tak, co nie znaczy, że nie jest prawdziwa. Pamiętacie „The Bridges of Madison County” (1995)? Kilka dni niespodziewanego szczęścia, rozstanie z wyboru i miłość do końca życia. Jakie ma zatem znaczenie, czy historia dotyczy kobiety i mężczyzny, kobiety i kobiety, lub mężczyzny i mężczyzny. Nie ma żadnego. Po prostu dwoje ludzi, nie mniej, nie więcej.

„Zupełnie inny weekend” dotyczy akurat dwu mężczyzn i to jedyna różnica. Podobało mi się jak przedstawiono intymność, rodzące się uczucie i zawiłość emocji. Słodko – gorzko, trochę cierpko. Tak czasami bywa. Spotykamy na swojej drodze drugiego człowieka i nie potrafimy otworzyć się na miłość, zaufać, zmienić planów. Bardzo dobre role Chrisa Newa i Toma Cullena.

Z klimatu film przypomina wspaniałe: „Loving Annabelle” (2006) i „I Love You Philllip Morris” (2009), bo jest to film o związku, potencjalnej miłości dwojga ludzi, próbie bycia razem. Film tylko w ramach kontekstu pokazuje brak akceptacji dla związków homoseksualnych, więc nie spodziewajcie się drugiego Brokeback Mountain (2005) - nie to jest tematem głównym.

Epilog:
Nie widzimy rzeczy takimi jakie są, ale takimi jacy my jesteśmy.

Ciekawostki:
1. Dla porządku dodam, że ta tematyka poruszana była również w "Kissing Jessica Stein" (2001) – dobry scenariusz, ale drewniana gra Jennifer Westfeldt zabiła ten film (nie każdy może napisać bardzo dobry scenariusz i jednocześnie zagrać główną rolę).

piątek, 3 sierpnia 2012

The Company Men (2010) 4-/6

Dramat. Doskonała obsada. Historia jakich wiele – kryzys, pazerność, strata pracy, nielojalni starzy przyjaciele i nowi przyjaciele, których poznaje się w biedzie – ale dobrze napisana.

Późniejszy Margin Call (2011) jest na ten sam temat i zyskał większą popularność, a jednak uważam, że The Company jest lepszym filmem. Scenariusz wydaje mi się bowiem bardziej prawdziwy - może chcę wierzyć, że jest bardziej prawdziwy, bo po katastrofie jest jakiś nowy początek. Nie mam na myśli standardowego hollywoodzkiego szczęśliwego zakończenia. Bardziej istotne jest przekonanie, że można naprawić przynajmniej część błędów, że są korzenie, do których można wrócić. Prawdziwość polega także na tym, że są wśród nas ludzie bez skrupułów i zdarza się, że są naszymi najlepszymi przyjaciółmi.

Epilog:
„Mam zamiar wygrać. Dlaczego? Bo mam wiarę, odwagę i zapał.”

Ciekawostki:
1.Ben Affleck jest także reżyserem, producentem i scenarzystą, szczerze polecam: The Town (2010), Gone Baby Gone (2007), Buntownik z wyboru (1997)
2. John Wells produkuje filmy od 20 lat, The Company Men to jego debiut reżyserski.

Ściąga*
Ben Affleck: The Company Men (2010), The Town (2010), Kobiety pragną bardziej (2009), Stan Gry (2009), Man About Town( 2006), Dziewczyna z Jersey (2004), Paycheck (2003), The Third Wheel (2002), Zmiana pasa (2002), Reinder Games (2000), Gra o miłość (2000), Dogma (1999), Forces of Nature (1999), Armagedon (1998), Zakochany Szekspir (1998), Bunownik z wyboru (1997), W pogoni za Amy (1997)

Chris Cooper: Twój na zawsze (2010), The Company Men (2010), The Town (2010), Życie małżeńskie (2007), Syriana (2005), Capote (2005), The Bourne Supremacy (2004), Adaptacja (2002), The Bourne Identity (2002), Patriota (2000), American Beauty (1999), Zaklinacz koni (1998)

Craig T. Nelson: The Company Men (2010), The Proposal (2009), Rodzinny dom wariatów (2005), Adwokat diabła (1997), …And Justice for All (1979)








Kevin Costner: The Company Men (2010), Rumor Has It (2005), Dragonfly (2002), List w butelce (1999), Doskonały świat (1993), Bodyguard (1992), JFK (1991), Robin Hood: Książę złodziei (1991), Tańczący z wilkami (1990), Frances (1982)

Tommy Lee Jones: The Company Men (2010), To nie jest kraj dla starych ludzi (2007), Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady (2005), Faceci w czerni II (2002), Wulkan (1997), Faceci w czerni (1997), Klient (1994), Urodzeni mordercy (1994), Ścigany (1993), JFK (1991)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Pół na pół (50/50, 2011), 4-/6

Ciepła i kameralna opowieść o przyjaźni, oswajaniu przeciwności i umiejętności spojrzenia na sprawy z innej perspektywy. Adam (główny bohater) stając w obliczu choroby nowotworowej, dojrzewa. Dostrzega bezsens relacji w której tkwi, spogląda na swoją matkę z jej perspektywy i docenia najbliższego przyjaciela.

Film nie jest jednak obrazem cierpienia w chorobie. Wręcz przeciwnie – momentami jest nawet zabawnie i z dużym dystansem. Rozmówki z „kumplami” z chemioterapii to swoiste lustereczka – lśnią odbijając miłość i przyjaźń a jednocześnie prawdziwie przedstawiają odbicie świata Adama.

Nie jest to wielkie kino, ale ujęcie tematu jest urokliwe, interesujące i warte odnotowania. Niby prosta historia, a jednak…

Epilog:
Szanse oceniam wysoko - na 50%.

Ciekawostki:
1.Film jest debiutem Willa Reisera jako aktora, producenta i scenarzysty i od razu posypały się nominacje do wielu nagród w tym także Złotego Globu 2012
2. Joseph Gordon-Levitt (Adam) zadebiutował jako aktor w 1988 roku mając 7 lat.

Ściąga*
Joseph Gordon-Levitt: 50/50 (2011), Incepcja (2010)

Seth Rogen: 50/50 (2011), Funny People (2009), Wpadka (2007), You, Me and Dupree (2006), 40-letni prawiczek (2005), Donnie Darko (2001)

Anna Kendrick: 50/50 (2011), W chmurach (2009)

Bryce Dallas Howard: Służące (2011), 50/50 (2011), Medium (2010), Osada (2004), Apollo 13 (1995)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Sztuka dorastania (The Art of Getting By, 2011), 0/6

Film teoretycznie dla starszych nastolatków. Piszę teoretycznie, bo nie polecam tego filmu nikomu, więc nastolatkom również nie. Film jest nudny i przewidywalny. Nie mam nic przeciwko temu, by poruszać uniwersalne i stałe problemy – ale w odkrywczy, lub przynajmniej interesujący, sposób, wnoszący coś do dyskusji, wskazujący inną perspektywę.
Temat jest ważny, ale tu się nie udało. Strata czasu.
Ciekawostki:
1.Film zdobył nominację do Głównej Nagrody Jury festiwalu w Sundance 2011

Inherit the Wind (1960), 5/6

Dramat sądowy, klasyka gatunku. Tematyka, chciałoby się powiedzieć historyczna. W sali sądowej toczy się spór, czy przestępstwem (niezgodnym z obowiązującym prawem) jest nauka teorii ewolucji. Oskarżonym jest młody nauczyciel, przeciwko któremu występuje niemal cała lokalna społeczność. De facto, spór toczy się o dogmat i prawo do myślenia.

Wydźwięk moralny i logiczny filmu jest oczywisty. Wyrok – na pozór salomonowy, co nie zmienia postaci rzeczy, że średniowiecze wygrywa z oświeceniem. Ci, którzy się nie wysilą zawsze pozostaną masą. Ci, którzy rozumieją więcej, wiedzą, że łatwiej kierować masą, która wie i rozumie mniej. To historia ludzkości w skrócie.

Scenariusz jest dobry, zważywszy na rok produkcji, bardzo odważny. Moim zdaniem dialogi nie są tak dosadne, jak powinny być. Miałam wrażenie w niektorych momentach, że zwyczajnie zabrakło dalszego ciągu. Albo zabrakło żelaznej logiki, albo, do czego się skłaniam, jednak zadziałała wewnętrzna cenzura. Pewnych rzeczy, w pewnych latach nie godziło się pokazywać i mówić. Czasy się zmieniły, tematy się zmieniły – zasady nie.

Film zaliczam do pozycji obowiązkowych z uwagi na tematykę i osobiste poczucie, że średniowiecze ciągle jeszcze nie jest minioną epoką.

Epilog:
W niektórych szkołach USA nadal uczy się teorii kreacjonizmu. W Polsce ciągle religia jest nauczana w szkołach i większości przedszkoli za państwowe pieniądze.

Ściąga*
Spencer Tracy: Zgadnij kto przyjdzie na obiad (1967), Inherit the Wind (1960), Stary człowiek i morze (1958)

Stanley Kramer (reżyseria): Zgadnij kto przyjdzie na obiad (1967), Inherit the Wind (1960),W samo południe (1952)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Ukryta strategia (Lions for Lambs, 2007), 4-/6

Dramat. Kolejny głos w sprawie wojny, polityki i potrzeby zaangażowania. Nowa stara strategia. Nowe stare pomysły. Nowa stara wojna. Ciągle młodzi ginący żołnierze.

Sposób przedstawienia problemu i szczególnie ostatnia, bardzo wymowna scena skłania mnie do wniosku, że ludziom władzy wcale nie zależy na czynnym udziale społeczeństwa w życiu publicznym. Wręcz przeciwnie, im mniej zainteresowanych tym lepiej: mniej trudnych pytań, mniej odpowiedzi i mniej ludzi, którym trzeba się tłumaczyć i których trzeba przekonywać.

Bardzo dobra obsada. Ciekawy scenariusz, nieco patetyczny – ale się broni, bo sprawy mają się poważnie.

Film warty obejrzenia, bo skłania do refleksji, ale nie trzeba go obejrzeć, żeby mieć własne zdanie. Żeby mieć własne zdanie, trzeba myśleć.

Film polecam i dedykuję tym wszystkim, którzy nie głosują w wyborach, bo "nie interesują się polityką".

Epilog:
Po co nam demokracja, jeśli z niej nie korzystamy?

Ciekawostki:
1.Z filmów o podobnej tematyce i wydźwięku polecam: Green Zone (2010) oraz Fair Game (2010).

poniedziałek, 30 lipca 2012

Połów szczęścia w Jemenie (Salmon Fishing in the Yemen, 2011), 3+/6

Obyczajowy z wątkiem romantycznym. Uroczy i ciepły film w sam raz na letnie deszczowe popołudnie albo jesienny wieczór. Nie jest to wielkie kino, film raczej przewidywalny i trochę bajkowy, ale z przyjemnością ogląda się proces. Bez poczucia straty czasu.
Ewan McGregor (Alfred), jeden z moich ulubieńców i znana przede wszystkim z roli w „Diabeł ubiera się u Prady”, Emily Blunt (Harriet) na mocy „sil wyższych” spotykają się i zakochują się w sobie. Jakby standard i nic nowego.

Okoliczności są bardzo dobre – sprzyjająca sytuacja polityczna i życzenie bajecznie bogatego szejka, aby w miejscu, na pozór absurdalnym, umieścić łososie. To miejsce, to jemeńska pustynia, na której, jak się okazuje, pod dostatkiem jest nie tylko zimna woda i niskie temperatury. Można tam znaleźć również wiarę, cel w życiu i miłość.

Mamy też satyryczny kontekst całej tej historii – sposób sprawowania władzy i kreowanie okoliczności przez brytyjski rząd. Bardzo dobry epizodzik, genialnej jak zawsze (!), Kristin Scott Thomas, która jako szefowa PR brytyjskiego rządu rozdaje karty.

Przyjemnie się ogląda, film dla każdego.

Epilog:
Ludzie jak ryby, niektórzy z prądem, niektórzy tylko i wyłącznie pod prąd

Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012), La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Klucz Sary (2010), Contre toi (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

Amistad (1997) 3+/6

Dramat sądowy, kostiumowy. Historia grupy afrykańskich niewolników, którzy trafiają do Stanów Zjednoczonych gdzie stają przed sądem . Istotny dla dramatu jest historyczny moment, w którym rozgrywa się akcja. Stany Zjednoczone nie są jeszcze w pełni zjednoczone, a w części stanów niewolnictwo nadal jest legalne. Kraj stoi u progu wojny domowej.

Wątek sądowy jest przedstawiony interesująco, mimo tego, że wiemy jak się skończy, bo znamy historię Stanów Zjednoczonych – akcja na salach sądowych jest wciągająca. Mamy wszystkie niezbędne elementy: młodego niepokornego prawnika (Matthew McCanaughey), starego wyjadacza (Anthony Hopkins), prawne strategie i zawiłości, przeciwników i zwolenników. W tle wielka polityka: wybory prezydenckie i roszczenia Hiszpanii oraz osobiste rozgrywki na najwyższych szczeblach parlamentarnych.
Matthew McCanaughey i Anthony Hopkins zdecydowanie wyróżniają się swoją grą na tle pozostałych. Morgan Freeman został chyba obsadzony w roli ozdobnika, bo jego postać jest nierealna - biorąc pod uwagę ówczesne realia.

Film momentami nudny - niepotrzebnie przedłużane sceny. Jak dla mnie, przesadzony wątek martyrologiczny – co nie znaczy, że nie jest prawdziwy. Bardzo dobra muzyka.

Epilog:
„W sądzie wygrywa ten, kto opowie najlepszą historię”

Ciekawostki:
1.Zdjęcia do filmu zrobił Janusz Kamiński, za co otrzymał nagrodę Satelity oraz został nominowany do Oscara i nagrody Stowarzyszenia Operatorów Filmowych.

niedziela, 29 lipca 2012

You Don’t Know Jack (2010), 5+/6

Dramat biograficzny, z wątkiem sądowym. Historia dotyczy słynnego, nie tylko w USA, lekarza walczącego o prawo do eutanazji. W postać Jacka Kevorkiana wcielił się Al Pacino i zagrał znakomicie.

Co jest naszą decyzją? Gdzie kończy się osobista wolność i wybór? W którym momencie przestajemy mieć prawo do decyzji dotyczącej naszego życia? Czy mamy prawo otrzymać pomoc? I wreszcie, co jest godnością, prawem zwyczajowym a co nakazem wypływającym z religii? Czy mamy prawo narzucać innym nasze przekonania?
Jacka Kevorkian jest zdeterminowany by umożliwić ludziom cierpiącym i umierającym godne odejście na własnych warunkach. Walczy na różne sposoby i na wielu frontach, niebezpiecznie dochodząc ( lub przekraczając) powszechnie akceptowane granice. Owe granice, nie są jednak dla wszystkich takie same – i tu zaczyna się prawdziwy dylemat, obawiam się, że nie do rozstrzygnięcia w wymiarze powszechnym. Każdy powinien sam, we własnym sumieniu i na własny użytek wypracować sobie odpowiedź. (Ostatecznie nie wszyscy wierzą w niebo, nie wszyscy ślepo wypełniają nakazy Kościoła i nie wszyscy uważają samobójstwo za grzech.) Problem eutanazji, to zagadnienie trudne, wielowymiarowe, nie tylko prawne, etyczne i religijne, ale przede wszystkim ściśle związane z naszym doświadczeniem. A ono, najczęściej, z biegiem lat jest coraz bogatsze, wielowymiarowe i niejednoznaczne (w tym sensie mogę polecić „Nie ma tego złego”). Czasem zmieniamy zdanie i postawę, to kwestia perspektywy i doświadczenia właśnie.

You Don’t Know Jack to majstersztyk - doskonały scenariusz, soczyste dialogi i akcja, która nie pozwala oderwać się od ekranu. Prawnicze i cyniczne strategie (“sala sądowa to teatr sumienia”), oportunizm norm społecznych („Frankenstein był człowiekiem dobrej woli, to społeczeństwo stworzyło potwora”), rola mediów („Pytasz mnie czy jest szalony? Z pewnością jest zdrowy na umyśle”), cięty dowcip („Doktor śmierć, to ostatni doktor jakiego wam potrzeba”), żelazna logika dotycząca systemu („każdy lekarz gra Boga - przepisując tabletki ingeruje w naturalne procesy organizmu”, zakaz używania eteru do znieczulenia podczas operacji z uwagi na dogmat mówiący, że Bóg chce abyśmy cierpieli), głęboka wiara we własne przekonania (“nie boję się, bo wiem, że mam rację”) i genialne riposty obnażające brak racjonalnych argumentów ( „Mam swojego boga i religię. To Sebastian Bach, przynajmniej mój Bóg nie jest wymyślony”).

Bardzo dobry film. Pozycja obowiązkowa. Z pewnością obejrzę ten film jeszcze raz. Jeśli się komuś spodobał, to polecam również „W rękach Boga”.

Epilog:
„Nikt nie stoi ponad prawem.” Czyżby?

Ciekawostki:
1. Odniesienie do bardzo popularnego i opiniotwórczego w USA programu „60 minut”. W „You Don’t Know Jack” Al Pacino gra postać będącą gościem programu, w filmie „Informator” grał dziennikarza pracującego dla programu. Dwie strony medalu, smaczny poboczny niuansik.

Życie za życie (The Life of David Gale, 2003), 5+/6

Wspaniały, poruszający dramat. Pozycja obowiązkowa. Rzecz o karze śmierci, ale film to nie moralitet, to wręcz studium przypadku genialnie pokazane w fabularnej historii. Doskonały scenariusz i bardzo dobry duet aktorski: Kate Winslet i Kevin Spacey. Niestety film niedoceniony, co tylko potwierdza regułę, plasując film w szacownym gronie filmów kultowych, które nie dostały nagród (ale o tym, przy innej okazji).

Dr David Gale (Kevin Spacey) oczekuje na wyrok śmierci za brutalny gwałt i morderstwo. Bitsey Bloom ( Kate Winslet) jest dziennikarką i przeprowadza wywiad ze skazanym. Ostatni i jedyny wywiad, na trzy dni przed egzekucją. Choć wszystko wydaje się od początku oczywiste, wcale takie nie jest. Do ostatniej sceny, do samego tragicznego końca.

Mocny i bardzo dobry film. Polecam. Szczególnie tym, którzy uważając się za chrześcijan, jednocześnie opowiadają się za karą śmierci.

Epilog:
“Poświęcić życie dla sprawy i zostawić świat lepszym, niż się go zastało.”

Ciekawostki:
1.Współproducentem filmu był Nicolas Cage

Zaklinacz deszczu (The Rainmaker 1997), 4+/6

Dramat sądowy. Klasyka gatunku. Film opowiada historię młodego, niedoświadczonego adwokata (Rudy Baylor), który prowadzi swoją pierwszą sprawę. Nie dość, że jest to jego debiut, to dodatkowo staje naprzeciw świetnie zorganizowanej i doświadczonej kancelarii prawnej (rekiny pływające w brudnej wodzie).

Najważniejszym wątkiem filmu jest ocena środowiska prawniczego. Rudy zawsze chciał być prawnikiem, niemniej prawnikami się brzydzi – z wielu powodów. Seria dowcipów o prawnikach, które przytacza, zjadliwie obnaża „klasę prawniczą”. Interesująco i sprawnie pokazano gierki pozasądowe i zakulisowe sposoby działania.

Rudy angażuje się też emocjonalnie w jedną z prowadzonych spraw, co skutkuje początkiem romansu. Ten wątek jest dość przewidywalny i mało oryginalny.

Zakończenie dość idylliczne i mało prawdopodobne, jak na młodego prawnika, który właśnie odniósł spektakularny sukces.

Epilog:
Ciągle chcemy wierzyć w szlachetność, czyste intencje i dobro, które zawsze zwycięża. Cóż, coraz częściej tylko w filmach.

Ściąga*
Matt Damon: Margaret (2011), Władcy umysłów (2011), Kupiliśmy Zoo (2011), Epidemia strachu (2011), Green Zone (2010), Prawdziwe męstwo (2010, Medium (2010), Intrygant (2009), Ultimatum Bourne’a (2007), Ocean’s 13 (2007), Infiltracja (2006), Dobry agent (2006), Nieustraszeni bracia Grimm (2005), Syriana (2005), Dziewczyna z Jersey (2004), Dziewczyna do pary (2002), Tożsamość Bourne’a (2002), Niebezpieczny umysł (2002), Ocean’s 11 (2001), Nazywał się Bagger Vance (2000), Szukając siebie (2000), Dogma (1999), Utalentowany pan Ripley (1999), Hazardziści (1998), Szeregowiec Ryan (1998), Buntownik z wyboru (1997), W pogoni za Amy (1997), Zaklinacz deszczu (1997)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam

sobota, 28 lipca 2012

Hasta La Vista (2011), 4-/6

Dramat, ale z nutą komediową. Pouczający. Trójka młodych chłopaków ma plan i niezależnie od zgody rodziców zamierza go zrealizować. Niemniej okoliczności są skomplikowane, bo każdy z nich jest w różnym stopniu niepełnosprawny. Potrzebują opieki i wsparcia. Zdeterminowani wyruszają jednak w podróż swojego życia, która okazuje się być zupełnie inna niż planowali.

Film dotyka trudnego tematu. Niepełnosprawność, kalectwo, śmiertelna choroba to motywy rzadko poruszane w filmach i trudno je objąć, tak by było prawdziwie i zwyczajnie po ludzku bez patosu i martyrologii. Ten film taki jest i różni się od innych o podobnej tematyce ( W stronę nieba, Moja lewa stopa). Czym? W pewnym sensie zwyczajnością. Lars i Phillip są nieznośni, wulgarni, momentami nawet chamscy - przeginają – tak jak robią to nastolatki w ich wieku. Trudno ich polubić, a ich niepełnosprawność wcale nie jest taryfą ulgową. Jednak ich opiekunka (Claude) potrafi nad nimi nie tylko zapanować, ale także zbudować autorytet, szacunek i więź.
Zakończenie też jest zwyczajnie ludzkie, słodko – gorzkie.
Warto zobaczyć, film broni się przedstawioną historią i scenariuszem. Premiera w kinach 3 sierpnia.

Epilog:
„Hasta La Vista”

P.S. Czytałam w sieci kilka opisów dotyczących tego filmu. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że autorzy tego typu „informacji” nie oglądają filmów, o których piszą albo ich nie rozumieją.

Człowiek z Havru (Le Havre, 2011), 3+/6

Obyczajowy. Klimatyczna, nieco poetycka, opowieść o tym co się zdarzyło w małym normandzkim miasteczku Havre. Policja odkrywa grupę nielegalnych imigrantów z Afryki. Jednemu z nich, młodemu chłopakowi ( Idrissa), udaje się jednak uciec. Film pokazuje jak bardzo wielu ludzi, w przedziwny sposób, zaangażowało się w uratowanie tego chłopaka. Genialna postać policjanta (Monet) i inne celnie napisane role.
Film warto zobaczyć, bo dobro rodzi się w najmniej oczekiwanych momentach i miejscach, a dobre uczynki wracają do nas.

Ciekawostki:
Film można było obejrzeć między innymi na festiwalu Nowe Horyzonty 2012

Ściąga*
Jean-Pierre Darroussin: Człowiek z Havru (2011), Za ile mnie pokochasz (2005), Bardzo długie zaręczyny (2004)

André Wilms: Człowiek z Havru (2011), Europa, Europa (1990)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam