środa, 21 stycznia 2015

Zanim zasnę (Before I Go to Sleep, 2014) 3/6



Spodziewałam się mocniejszego kina - skoro miał być thriller, ale nie jest źle. Dobrze zrobiony, przyzwoity film, którego obejrzenie nie jest stratą czasu, ale nie jest to też pozycja obowiązkowa.

Kolejny raz na ekranie oglądamy udany duet Nicole Kidman i Colin Firth – nie tak łatwo powtórzyć efekt jaki odnieśli w Drodze do zapomnienia (The Railway Man, 2013), ale widać chemię na ekranie i dobrze się ten film ogląda.

Kolejny raz oglądamy Nicole Kidman w thrillerze – mistrzostwo świata to nie jest, ale o niebo lepsza jest w thrillerach i dramatach (niezapomniane i wspaniałe Godziny, The Hours 2002) niż komediach. Oby tak dalej.

Kolejny raz Colin Firth występuje w filmie, celowo napisałam występuje, bo mógł dać z siebie więcej - scenariusz daje takie możliwości, a wiemy, że potrafi. Wystarczy choćby przypomnieć fenomenalne filmy: Samotny mężczyzna (A Single Man, 2009), Dziewczyna z perłą (Girl With a Pearl Earring, 2003) lub Jak zostać królem (The King’s Speech, 2010). Niemniej kreacja Firtha nawet jeśli niedopracowana i tak jest dobra.

Kolejny film do szufladki z tematem amnezja.

Rowan Joffé (scenariusz i reżyseria) – po Amerykaninie (The American, 2010), jakże inne kino nam pokazał.

Film można obejrzeć tutaj.

Birdman (2014) 4/6



Jeśli Amores Perros zwalił was z nóg, jeśli 21 gramów wbił was w fotel, a Babel poruszył najczulsze struny, to Birdman was zaskoczy i to dosłownie. Złapałam się na tym, że już wiem, że to jest oczywiste, że już wiadomo, co się wydarzy, a tu … znienacka dzieje się coś zupełnie innego. Oglądanie takiego filmu to czysta przyjemność.

Obsada jest fantastyczna, począwszy od ról głównych a skończywszy na trzecioplanowych i każdy zasługuje na wyróżnienie. Michael Keaton jest poruszający, Edward Norton w doskonałej formie, Andrea Riseborough - mglista (przypomina mi się od razu Shadow Dancer !), Naomi Watts jest taka teatralna, że aż miło patrzeć, Emma Stone pokazała pazur, a Lindsay Duncan, choć tylko w epizodzie – jak zawsze jest maksymalnie wyrazista.

Fabuły zdradzać nie będę, niemniej trzeba uznać ogromną odwagę Michaela Keatona, bo zagrał metaforycznie autobiograficzny film, odsłaniając się - ciągle metaforycznie - boleśnie i krwawo. Bo taka jest ta historia. Bolesna, choć opowiedziana lżej niż temat mógłby wskazywać. Walka głównego bohatera ze sobą, z krytykami, ze współpracownikami, o finanse, o rodzinę, po to, by pokazać, że jeszcze może coś znaczyć. Walka, która wydaje się być przegraną – to temat na komedię w wydaniu Alejandra Gonzáleza Iñárritu.
Polecam.

Mów mi Vincent (St. Vincent) 4/5



Urocza opowieść ze słodko – gorzkim zakończeniem, prawie (z wyłączeniem kilku scen) kino familijne. Bardzo bobra obsada, fajna historia, dobrze się ogląda.

Bill Murray jest znakomity, drugoplanowe role Naomi Watts i Melissy McCarthy również dobre.

Jest i śmiesznie i smutno, refleksyjnie i mądrze. Polecam.
Film można obejrzeć tutaj.

W sypialni (2012) 2/6



Przereklamowany. Wszystko byłoby ok, gdyby nie rozbudzone oczekiwania. Nie jest to film wybitny, a „studium postaci” to też, moim zdaniem, nieco przesadzony opis. Obserwujemy kilka dni z życia dwojga ludzi i tyle. Można by założyć, że to opowieść o samotnej, samolubnej i złej kobiecie, ale jeśli nie prowadzi to do żadnych wniosków ani refleksji, to po co opowiadać taką historię?
Wkurza mnie wykorzystywanie nazwisk dobrych aktorów by zareklamować film z ich udziałem, Janusz Chabior występuje w jednej scenie, a Agata Buzek i Mirosław Zbrojewicz grają małe epizody.
Płynące wieżowce są dużo lepsze, widać, że Tomasz Wasilewski ma coś do powiedzenia.
Plus za muzykę Leszka Możdżera, dobry pomysł na scenariusz, poza tym szkoda czasu.

piątek, 16 stycznia 2015

Whiplash (2014) 5/6





Od tego filmu nie można się oderwać. Obejrzeliśmy dwa razy pod rząd, a w głowie ciągle rozbrzmiewa muzyka: Justin Hurwitz, Duke Ellington, Nicholas Britell, Stan Getz, Tim Simonec – miód na moje serce.

J.K. Simmons w roli  Fletchera jest znakomity. Miałam wrażenie jakbym była w tej sali razem z nim sam na sam. Sadystyczny, bezwzględny, wredny, złośliwy, agresywny, przekraczający wszystkie granice, do bólu perfekcyjny, dążący do celu uświęcającego środki. Nominacja do Oscara za drugoplanową rolę męską nie dziwi.

Damien Chazelle – scenarzysta i reżyser, 29 lat. Whiplash to jego drugi w karierze pełnometrażowy film, pierwszy także był muzyczny. Jestem pełna uznania. W dużej mierze scenariusz jest oparty na jego własnych doświadczeniach, a próbę zmierzenia się z tym tematem podjął już wcześniej, kręcąc krótkometrażowy Whiplash z 2013 roku także z J.K. Simmonsem w roli nauczyciela muzyki.
Film można obejrzeć tutaj.

Epilog:
Nie ma dwóch bardziej szkodliwych słów niż "good job”.

Pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów jazzu. Przy okazji polecam także filmy w podobnym klimacie i równie dobre: Lullaby for Pi (2010) oraz Wygrany (2011).