piątek, 17 sierpnia 2012

17 dziewczyn (17 filles, 2011) 3/6

Dramat oparty na faktach. Film jest dokładnie taki jakie jest życie nastolatki: energetyczny, beztroski, śmieszny, tkliwy, a potem życie weryfikuje marzenia. Jest wesoło, choć sytuacja jest ponura.

To co zwraca uwagę w filmie to właśnie młodość i beztroska głównych bohaterek – dziewczyn, które postanawiają zajść w ciąże w imię protestu, młodzieńczego buntu i marzeniom o nowym lepszym życiu. Są wesołe i głaskając się po rosnących brzuchach snują plany: „zamieszkamy wszystkie razem”, „razem wychowamy nasze dzieci”, „nie będzie różnicy pokoleń, bo dzieli nas tylko 16 lat” i „nikt nie będzie nam mówił o której godzinie mamy wracać do domu” - naiwnie i dziecinnie.

Ku zmartwieniu rodziców i nauczycieli to wręcz plaga ciąż, której nie mogą powstrzymać. Przy okazji bardzo sprawnie pokazano kontekst społeczny i rolę szkoły w relacji do nastoletnich matek. Taka postawa i pomoc nastoletnim ciężarnym uczennicom szkoły średniej w Polsce jest nie do wyobrażenia. Wyobrażacie sobie 16 latkę, która idzie do szkolnej pielęgniarki po test ciążowy i go otrzymuje? Albo szkołę, która zamienia dziewczynom normalny program wychowania fizycznego na zajęcia w basenie ze specjalnymi ćwiczeniami dla kobiet w ciąży? No właśnie. Można się też przy okazji pośmiać, bo dialogi są zabawne i lekkie.

Jednak, w mojej ocenie, nie ma w tym filmie zaskoczenia, nie ma ważnych pytań i odpowiedzi. To, że w pewnym momencie rzeczywistość skrzeczy i nastoletnie naiwne wyobrażenia o życiu są niemożliwe do spełnienia - nie jest zaskoczeniem. Zabrakło mi w tym filmie głębi i refleksji, bo ta autentyczna przecież historia, która działa się w głowach tych dziewczyn, warta jest pokazania psychologii postaci.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz