Mocny dramat oparty na wydarzeniach z 2008 i 2009 roku (seria mordów Romów na Węgrzech). Choć od początku wiadomo co się wydarzy, to przedstawienie historii w odniesieniu do jednej rodziny podwaja moc przekazu. Dobre, bardzo realistyczne zdjęcia – sposób życia, bycia, specyficzny klimat. Proza życia pokazana do bólu.
Nie ma litości dla nikogo, przetrwają najlepiej dostosowani, a każdy z nich (syn, córka, matka) inaczej owo dostosowanie widzi. Uderzająca jest zwierzęcość chłopaka – w najlepszym tego słowa znaczeniu – instynkt samozachowawczy. Matka mówi: idź do szkoły - on buduje kryjówkę dla rodziny. Matka mówi: to tylko wiatr – on już wie, że zbliżają się mordercy. Gdyby nie musiał w ten sposób się dostosować, chodziłby do szkoły jak jego siostra.
Przerażające jest to, że Romów zabijano właśnie dlatego, że nimi są i zachowują się tak a nie inaczej – wymuszając jednocześnie postawy, które się eliminuje tak brutalnie. Strategia, by „wpisać się” w społeczeństwo, nie wychylać się, uczciwie pracować i chodzić do szkoły – zawiodła. Komentarz jednego z policjantów jest symboliczny: „nie ma sensu zabijać Cyganów, którzy posyłają dzieci do szkoły. To zły przekaz”. Scena w kostnicy jest niesamowita.
Film zdecydowanie warty obejrzenia, ale nie dla każdego.
Epilog:
„Cygańskie dzieci cierpią na jedną zasadniczą przypadłość – dorastają.”
Film prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 Konfrontacje.
środa, 22 sierpnia 2012
piątek, 17 sierpnia 2012
Lullaby for Pi (2010), 5+/6
Dramat z wątkiem miłosnym i dużą dawką dowcipu. Wspaniały pod każdym względem. Poetycki, ciepły, mądry, słodko - gorzki i ciągle zaskakujący. Film wielokrotnego użytku. Świetny scenariusz, przepięknie opowiedziana historia z klimatem, genialna muzyka. Bardzo dobre role w pierwszym i drugim planie. Forest Whitaker jak zawsze doskonały!
Opowieść fantastycznie przepleciona z kultową jazzową muzyką, kultowym Some Like It Hot i fenomenalnymi dialogami. Mała próbka: „Za dużo pijesz. – Chcę zaskoczyć swoją wątrobę.”; „Często masz takie koszmary we śnie? – Nie, nie często, tylko wtedy kiedy śpię”; „Sikaj, sikaj, będziesz mniej płakać”.
Film wielopoziomowy, wielowymiarowy, można się w niego zanurzyć i popłynąć. Absolutnie polecam.
Epilog:
Smutek nie jest zaraźliwy. Czasem wystarczą zamknięte drzwi i uchylone okno.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012. Niestety fatalne tłumaczenie, w którym pominięto 1/3 treści, a to co zostało przetłumaczone – nie oddawało smaczków i niuansów. Szkoda.
Opowieść fantastycznie przepleciona z kultową jazzową muzyką, kultowym Some Like It Hot i fenomenalnymi dialogami. Mała próbka: „Za dużo pijesz. – Chcę zaskoczyć swoją wątrobę.”; „Często masz takie koszmary we śnie? – Nie, nie często, tylko wtedy kiedy śpię”; „Sikaj, sikaj, będziesz mniej płakać”.
Film wielopoziomowy, wielowymiarowy, można się w niego zanurzyć i popłynąć. Absolutnie polecam.
Epilog:
Smutek nie jest zaraźliwy. Czasem wystarczą zamknięte drzwi i uchylone okno.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012. Niestety fatalne tłumaczenie, w którym pominięto 1/3 treści, a to co zostało przetłumaczone – nie oddawało smaczków i niuansów. Szkoda.
Reality (2012), 3+/6
Dramat z komediową okrasą. Moje pierwsze skojarzenie to oczywiście Requiem dla snu i choć Reality nie jest tak brutalne (wręcz przeciwnie) to idea jest ta sama. Pogoń za marzeniami aż do obłędu. Rezygnacja z rzeczywistego świata na rzecz bajki i ułudy.
Bardzo dobre zdjęcia. Bardzo dobra rola Loredany Simioli. Dużo humoru sytuacyjnego. Biedny Neapol, modlitwa i kościoły, targ rybny, obskurne mieszkania, drobne przekręty, ludzkie ciała i Wielki Brat. Reality pod każdym względem – never give up?
Można zobaczyć.
Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Bardzo dobre zdjęcia. Bardzo dobra rola Loredany Simioli. Dużo humoru sytuacyjnego. Biedny Neapol, modlitwa i kościoły, targ rybny, obskurne mieszkania, drobne przekręty, ludzkie ciała i Wielki Brat. Reality pod każdym względem – never give up?
Można zobaczyć.
Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
17 dziewczyn (17 filles, 2011) 3/6
Dramat oparty na faktach. Film jest dokładnie taki jakie jest życie nastolatki: energetyczny, beztroski, śmieszny, tkliwy, a potem życie weryfikuje marzenia. Jest wesoło, choć sytuacja jest ponura.
To co zwraca uwagę w filmie to właśnie młodość i beztroska głównych bohaterek – dziewczyn, które postanawiają zajść w ciąże w imię protestu, młodzieńczego buntu i marzeniom o nowym lepszym życiu. Są wesołe i głaskając się po rosnących brzuchach snują plany: „zamieszkamy wszystkie razem”, „razem wychowamy nasze dzieci”, „nie będzie różnicy pokoleń, bo dzieli nas tylko 16 lat” i „nikt nie będzie nam mówił o której godzinie mamy wracać do domu” - naiwnie i dziecinnie.
Ku zmartwieniu rodziców i nauczycieli to wręcz plaga ciąż, której nie mogą powstrzymać. Przy okazji bardzo sprawnie pokazano kontekst społeczny i rolę szkoły w relacji do nastoletnich matek. Taka postawa i pomoc nastoletnim ciężarnym uczennicom szkoły średniej w Polsce jest nie do wyobrażenia. Wyobrażacie sobie 16 latkę, która idzie do szkolnej pielęgniarki po test ciążowy i go otrzymuje? Albo szkołę, która zamienia dziewczynom normalny program wychowania fizycznego na zajęcia w basenie ze specjalnymi ćwiczeniami dla kobiet w ciąży? No właśnie. Można się też przy okazji pośmiać, bo dialogi są zabawne i lekkie.
Jednak, w mojej ocenie, nie ma w tym filmie zaskoczenia, nie ma ważnych pytań i odpowiedzi. To, że w pewnym momencie rzeczywistość skrzeczy i nastoletnie naiwne wyobrażenia o życiu są niemożliwe do spełnienia - nie jest zaskoczeniem. Zabrakło mi w tym filmie głębi i refleksji, bo ta autentyczna przecież historia, która działa się w głowach tych dziewczyn, warta jest pokazania psychologii postaci.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012
To co zwraca uwagę w filmie to właśnie młodość i beztroska głównych bohaterek – dziewczyn, które postanawiają zajść w ciąże w imię protestu, młodzieńczego buntu i marzeniom o nowym lepszym życiu. Są wesołe i głaskając się po rosnących brzuchach snują plany: „zamieszkamy wszystkie razem”, „razem wychowamy nasze dzieci”, „nie będzie różnicy pokoleń, bo dzieli nas tylko 16 lat” i „nikt nie będzie nam mówił o której godzinie mamy wracać do domu” - naiwnie i dziecinnie.
Ku zmartwieniu rodziców i nauczycieli to wręcz plaga ciąż, której nie mogą powstrzymać. Przy okazji bardzo sprawnie pokazano kontekst społeczny i rolę szkoły w relacji do nastoletnich matek. Taka postawa i pomoc nastoletnim ciężarnym uczennicom szkoły średniej w Polsce jest nie do wyobrażenia. Wyobrażacie sobie 16 latkę, która idzie do szkolnej pielęgniarki po test ciążowy i go otrzymuje? Albo szkołę, która zamienia dziewczynom normalny program wychowania fizycznego na zajęcia w basenie ze specjalnymi ćwiczeniami dla kobiet w ciąży? No właśnie. Można się też przy okazji pośmiać, bo dialogi są zabawne i lekkie.
Jednak, w mojej ocenie, nie ma w tym filmie zaskoczenia, nie ma ważnych pytań i odpowiedzi. To, że w pewnym momencie rzeczywistość skrzeczy i nastoletnie naiwne wyobrażenia o życiu są niemożliwe do spełnienia - nie jest zaskoczeniem. Zabrakło mi w tym filmie głębi i refleksji, bo ta autentyczna przecież historia, która działa się w głowach tych dziewczyn, warta jest pokazania psychologii postaci.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012
Magiczna Dolina (Magic Valley, 2011), 4/6
Dramat. Od pierwszych chwil pozornie leniwego normalnego dnia czujemy przez skórę, że coś się wydarzy. Powoli jesteśmy wciągnięci w świat z pozoru gładki niczym tafla stawu. Ale pod tą taflą brakuje tlenu dosłownie i w przenośni. Wszystkim bez wyjątku.
Doskonałe zdjęcia. Uderza prowadzenie kamery: bliskie ujęcia, długie sceny i zauważone, niczym od niechcenia ale celowo, drobiazgi. Urzekające smaczki jak choćby lama u weterynarza albo nalewanie wody do konewki. Światło i kolory są niesamowite i czuję się tę tytułową magię. Kyle Gallner (TJ Waggs) i Connor Scott Schow (starszy chłopiec) zagrali niesamowicie i mimo, że w pewnym momencie domyślamy się, co się stało – to jednak najdrobniejszy gest przykuwa uwagę.
Dramat bezsensowych zdarzeń, które choć nie były celowe to jednak dzieją się celowo – parafrazując słowa TJ Waggsa.
I historia się powtórzy, bo w ostatniej scenie zaczyna się od nowa.
Warty obejrzenia.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Doskonałe zdjęcia. Uderza prowadzenie kamery: bliskie ujęcia, długie sceny i zauważone, niczym od niechcenia ale celowo, drobiazgi. Urzekające smaczki jak choćby lama u weterynarza albo nalewanie wody do konewki. Światło i kolory są niesamowite i czuję się tę tytułową magię. Kyle Gallner (TJ Waggs) i Connor Scott Schow (starszy chłopiec) zagrali niesamowicie i mimo, że w pewnym momencie domyślamy się, co się stało – to jednak najdrobniejszy gest przykuwa uwagę.
Dramat bezsensowych zdarzeń, które choć nie były celowe to jednak dzieją się celowo – parafrazując słowa TJ Waggsa.
I historia się powtórzy, bo w ostatniej scenie zaczyna się od nowa.
Warty obejrzenia.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Transatlantyk na jutro:18 sierpnia 2012r.
Z wielu propozycji polecam:
Barbara , godz. 14.00
Nagi lunch (jedyna projekcja, dla odważnych)
Na gigancie , godz. 14.30
Cezar musi umrzeć , godz. 20.00
Bullhead , godz. 20.30
Whisky dla aniołów , godz. 20.30
Cafe De Flor , godz. 22.00
Nierządnica , godz. 22.30
Seanse w Multikinie 51, wejściówki w cenie 10 zł
Pełen kalendarz
Barbara , godz. 14.00
Nagi lunch (jedyna projekcja, dla odważnych)
Na gigancie , godz. 14.30
Cezar musi umrzeć , godz. 20.00
Bullhead , godz. 20.30
Whisky dla aniołów , godz. 20.30
Cafe De Flor , godz. 22.00
Nierządnica , godz. 22.30
Seanse w Multikinie 51, wejściówki w cenie 10 zł
Pełen kalendarz
czwartek, 16 sierpnia 2012
Detachment, 5-/6
Film obowiązkowy dla każdego rodzica. Problem polega na tym, że Ci, którzy powinni obejrzeć ten film – nie zrobią tego, a Ci, którzy się zdecydują na oglądanie – nie potrzebują go. Dlaczego? Dlatego, że umysł obudzony nie potrzebuje pobudki. A taką pobudką są tezy postawione w filmie wsparte fabułą okołoszkolno – pedagogiczną.
Autorzy nie stawiają bowiem pytań, pokazują odpowiedzi, niektóre bolesne, niektóre dość proste choć trudne. Jedną z nich jest sposób na wszechobecną asymilację: obrona i walka z wchłanianiem głupoty do naszych procesów myślowych. Łatwo powiedzieć – trudniej zacząć to robić, jeśli to nie jest nasz nawyk.
Fabuła w skrócie wydaje się prosta – ale to jedynie kontekst. Istotą filmu jest jednak przekaz głównego bohatera – wspaniała rola Adriena Brody – przedstawiony w odrębnej formule dokumentalnych zdjęć. Fantastycznie jest także pokazany komentarz w formie animacji – rysunki na tablicy mogłyby stanowić oddzielny film krótkometrażowy.
Pozycja obowiązkowa.
Epilog:
Pytanie, które przychodzi mi do głowy (od razu niestety z dość smutną konstatacją): A co jeśli nie ma nikogo, kto postawi przed nami wyzwanie i nie było nikogo, kto nauczyłby nas, jak je sobie samemu stawiać?
Kolejny film ze złym tłumaczeniem tytułu. Zamiast Z dystansu powinno być Oderwanie lub Oderwany - bo to najlepsze określenie dla miejsca, w którym znajduje się główny bohater.
Autorzy nie stawiają bowiem pytań, pokazują odpowiedzi, niektóre bolesne, niektóre dość proste choć trudne. Jedną z nich jest sposób na wszechobecną asymilację: obrona i walka z wchłanianiem głupoty do naszych procesów myślowych. Łatwo powiedzieć – trudniej zacząć to robić, jeśli to nie jest nasz nawyk.
Fabuła w skrócie wydaje się prosta – ale to jedynie kontekst. Istotą filmu jest jednak przekaz głównego bohatera – wspaniała rola Adriena Brody – przedstawiony w odrębnej formule dokumentalnych zdjęć. Fantastycznie jest także pokazany komentarz w formie animacji – rysunki na tablicy mogłyby stanowić oddzielny film krótkometrażowy.
Pozycja obowiązkowa.
Epilog:
Pytanie, które przychodzi mi do głowy (od razu niestety z dość smutną konstatacją): A co jeśli nie ma nikogo, kto postawi przed nami wyzwanie i nie było nikogo, kto nauczyłby nas, jak je sobie samemu stawiać?
Kolejny film ze złym tłumaczeniem tytułu. Zamiast Z dystansu powinno być Oderwanie lub Oderwany - bo to najlepsze określenie dla miejsca, w którym znajduje się główny bohater.
Żółty szalik (2000), 5+/6
Dramat. Studium przypadku. Film wielokrotnego użytku.
To, że Pilch dobrym pisarzem jest – wiadomo. W tym przypadku, jako autor scenariusza, po raz kolejny pokazał swoją doskonałą sprawność językową oraz ogromny dystans do siebie połączony ze spostrzegawczością i – co pozornie paradoksalne – ekshibicjonizmem. A wszystko to zanurzone w bezwzględnej prawdzie choroby alkoholowej.
Film jest genialnie napisany, monologi, dialogi, zdania, zdanka, powiedzonka - kopalnia genialnych cytatów, które choć w pierwszym planie zabawne, porażają prawdziwością.
Doskonała rola Janusza Gajosa. Bardzo dobra muzyka. Przy okazji polecam Wygranego (11 lat później Gajos jest równie kapitalny).
Epilog:
„Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: nie. Kurwa, nie. Dlaczego ja to zawsze słyszę? Nie, nie, nie. Nie przychodź. Nie odchodź. Nie dotykaj. Nie całuj. Nie, już zamknięte. Nie, jeszcze nie otwarte. Czy ja mogę Panią pocałować w dupę? Nie. Czy Bóg istnieje? Nie. Czy Boga nie ma? Nie. Czy państwo pozwolą, że ja się jeszcze napiję? Nie. Czy państwo pozwolą, że ja się kurwa powieszę? Nie. Nie. Nie. Jak brzmi tamto słowo? Jak brzmi to drugie słowo? Zaprzeczenie słowa nie, jak brzmi?”
Trzeźwieje człowiek natychmiast.
J. dziękuję Ci za ten film.
Żółty szalik można obejrzeć tutaj. Polecam, choć to film nie dla każdego.
To, że Pilch dobrym pisarzem jest – wiadomo. W tym przypadku, jako autor scenariusza, po raz kolejny pokazał swoją doskonałą sprawność językową oraz ogromny dystans do siebie połączony ze spostrzegawczością i – co pozornie paradoksalne – ekshibicjonizmem. A wszystko to zanurzone w bezwzględnej prawdzie choroby alkoholowej.
Film jest genialnie napisany, monologi, dialogi, zdania, zdanka, powiedzonka - kopalnia genialnych cytatów, które choć w pierwszym planie zabawne, porażają prawdziwością.
Doskonała rola Janusza Gajosa. Bardzo dobra muzyka. Przy okazji polecam Wygranego (11 lat później Gajos jest równie kapitalny).
Epilog:
„Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi: nie. Kurwa, nie. Dlaczego ja to zawsze słyszę? Nie, nie, nie. Nie przychodź. Nie odchodź. Nie dotykaj. Nie całuj. Nie, już zamknięte. Nie, jeszcze nie otwarte. Czy ja mogę Panią pocałować w dupę? Nie. Czy Bóg istnieje? Nie. Czy Boga nie ma? Nie. Czy państwo pozwolą, że ja się jeszcze napiję? Nie. Czy państwo pozwolą, że ja się kurwa powieszę? Nie. Nie. Nie. Jak brzmi tamto słowo? Jak brzmi to drugie słowo? Zaprzeczenie słowa nie, jak brzmi?”
Trzeźwieje człowiek natychmiast.
J. dziękuję Ci za ten film.
Żółty szalik można obejrzeć tutaj. Polecam, choć to film nie dla każdego.
Transatlantyk na jutro:17 sierpnia 2012r.
Seanse w Multikinie 51, wejściówki w cenie 10 zł , z wielu propozycji polecam:
Opowieści, które żyją tylko w pamięci, godz. 11.00 (jedyna projekcja)
Cafe De Flore, godz. 14.00
Droga na drugą stronę, godz. 14.30, nagroda Animator 2012
Bonsai, godz. 17.30
Rozstanie, godz. 17.30 (jedyna projekcja), Oscar 2011, Złoty Niedźwiedź 2011
Kurczak ze śliwkami, godz.18.15
POM Wonderful prezentuje: najlepiej sprzedany film, godz. 20.00 (jedyna projekcja), film autora Super Size Me
Cezar musi umrzeć, godz. 20.00
Połączeni, godz. 20.00 (jedyna projekcja)
Na zawsze Laurence, godz. 22.00 (jedyna projekcja)
I na koniec absolutna perełeczka, jeden z moich ulubionych filmów – City Island, w ramach kina plenerowego Bałtyk, godz. 22.30
Pełen kalendarz
Transatlantyk na dziś:16 sierpnia 2012r.
Z bardzo wielu dzisiejszych propozycji polecam:
1.Najsamotniejsza z planet
2. Reality
3.W ciemności
4.Magiczna dolina
5.17 dziewczyn
6. Kurczak ze śliwkami
Pełen kalendarz
1.Najsamotniejsza z planet
2. Reality
3.W ciemności
4.Magiczna dolina
5.17 dziewczyn
6. Kurczak ze śliwkami
Pełen kalendarz
środa, 8 sierpnia 2012
House of Pleasures (L’Apollonide. Souvenirs de la maison close, 2011), 4+/6
Dramat. Bez ogródek i upiększeń: sperma, mydło antybakteryjne, rzeżączka - miła przerwa w pracy, kasa, psychopata, napiwek, długi. Biznes to biznes i dom publiczny jak każdy inny musi się opłacać, ma swoje ekonomiczne podstawy, działa dzięki prawom popytu i podaży i jak każde inne miejsce pracy, opiera się na pracownikach. W tym przypadku pracownicach, które w tym specyficznym klimacie tworzą swój świat. Świat, który jest delikatny, czuły, potrzebny i dający poczucie bezpieczeństwa, może nawet tożsamości i wartości.
Prostytutki w XIX wieku, zgodnie z ówczesnymi pracami naukowymi, uznawane były za osoby „upośledzone” ponieważ miały statystycznie mniejsze głowy, a co za tym idzie mniejsze mózgi. Choć kochane, uwielbiane i niezbędne – traktowane jak ludzie niższej kategorii. Jednak to ich klienci są odczłowieczeni. Efekt masek jest piorunujący zarówno w sensie wizualnym jak i symbolicznym.
Nie postrzegam tego filmu jako głosu w dyskusji o prostytucji jako zjawisku, zawodu etc. Nic z tych rzeczy – żadnych kazań w filmie nie znajdziecie. Niemniej ostatnia scena jest bardzo wymowna.
Doskonale dobrana muzyka - formalnie w podobny sposób jak w Marii Antoninie (2006, Sofia Copola) - ale w tym przypadku obezwładnia. Muzyka pocięta jak twarze i życie. Efekt jest fenomenalny i totalny. Bertrand Bonello (reżyseria i scenariusz) zrobił kolejny film w swoim klimacie, a klimat i stylistykę ma mocną.
Film dobry – polecam, ale nie dla każdego. Raczej się nie zapowiada, aby wszedł do polskich kin (polskie tłumaczenie tytułu jest zupełnie bez sensu, więc nie będą go używać).
Epilog:
„Jeśli nie spalę się, to jak świecić będę w nocy?”
Ciekawostki:
1.Film nominowany do Złotej Palmy 2011 (konkurs główny) oraz Cezara w 7 kategoriach.
Prostytutki w XIX wieku, zgodnie z ówczesnymi pracami naukowymi, uznawane były za osoby „upośledzone” ponieważ miały statystycznie mniejsze głowy, a co za tym idzie mniejsze mózgi. Choć kochane, uwielbiane i niezbędne – traktowane jak ludzie niższej kategorii. Jednak to ich klienci są odczłowieczeni. Efekt masek jest piorunujący zarówno w sensie wizualnym jak i symbolicznym.
Nie postrzegam tego filmu jako głosu w dyskusji o prostytucji jako zjawisku, zawodu etc. Nic z tych rzeczy – żadnych kazań w filmie nie znajdziecie. Niemniej ostatnia scena jest bardzo wymowna.
Doskonale dobrana muzyka - formalnie w podobny sposób jak w Marii Antoninie (2006, Sofia Copola) - ale w tym przypadku obezwładnia. Muzyka pocięta jak twarze i życie. Efekt jest fenomenalny i totalny. Bertrand Bonello (reżyseria i scenariusz) zrobił kolejny film w swoim klimacie, a klimat i stylistykę ma mocną.
Film dobry – polecam, ale nie dla każdego. Raczej się nie zapowiada, aby wszedł do polskich kin (polskie tłumaczenie tytułu jest zupełnie bez sensu, więc nie będą go używać).
Epilog:
„Jeśli nie spalę się, to jak świecić będę w nocy?”
Ciekawostki:
1.Film nominowany do Złotej Palmy 2011 (konkurs główny) oraz Cezara w 7 kategoriach.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Akacje (Las Acacias, 2011), 4/6
Nostalgiczna, bardzo kameralna i klimatyczna opowieść o drodze z Paragwaju do Argentyny. Dla bardzo wycofanego Rubena to służbowa trasa (przewozi drewno), dla Jacinty to droga do lepszego życia, dla niej i jej małej córeczki. I tak, w kabinie ciężarówki spotyka się dwoje samotnych ludzi, którzy kilometr po kilometrze nawiązują nić porozumienia.
Dialogów i akcji w tym filmie jest niewiele. Istotny jest gest – ten najmniejszy i ukradkowe spojrzenie – to nieodnotowane. Twórcom udało się stworzyć wrażenie jakbyśmy sami byli w tej podroży, ze współtowarzyszem, któremu nie chcemy zrobić przykrości, z którym nie do końca wiemy jak porozmawiać, a jednak podróż chcemy kontynuować.
Film specyficzny, nie dla każdego.
Dialogów i akcji w tym filmie jest niewiele. Istotny jest gest – ten najmniejszy i ukradkowe spojrzenie – to nieodnotowane. Twórcom udało się stworzyć wrażenie jakbyśmy sami byli w tej podroży, ze współtowarzyszem, któremu nie chcemy zrobić przykrości, z którym nie do końca wiemy jak porozmawiać, a jednak podróż chcemy kontynuować.
Film specyficzny, nie dla każdego.
niedziela, 5 sierpnia 2012
Bel Ami (Uwodziciel, 2012), 1/6
Słaby film. Fatalny polski tytuł, który jest przeciwieństwem tego, co w filmie jest pokazane. Tytułowy uwodziciel, czyli Bel Ami nie uwodzi, a jest rozgrywany i nawet nie wie jak. Fatalna rola Roberta Pattinsona – przykład jak można zepsuć film, który mógł być przynajmniej przyzwoity. Uma Thurman tragicznie męczy się w roli, która nie jest dla niej, aż przykro patrzeć.
Należy docenić w filmie próbę ukazania roli społecznej i możliwości jakie miały kobiety w XIX, ale sukces jest połowiczny. Czytelne nawiązania do klasyki kina, czyli „Niebezpiecznych związków” są na żenująco niskim poziomie pod każdym względem.
Mimo dobrej obsady, to jednak słaby film. Można zobaczyć, ale rozczarowanie jest gwarantowane.
Epilog:
„Jakże mogłam wiedzieć co się dzieje? Jestem tylko kobietą.”
Należy docenić w filmie próbę ukazania roli społecznej i możliwości jakie miały kobiety w XIX, ale sukces jest połowiczny. Czytelne nawiązania do klasyki kina, czyli „Niebezpiecznych związków” są na żenująco niskim poziomie pod każdym względem.
Mimo dobrej obsady, to jednak słaby film. Można zobaczyć, ale rozczarowanie jest gwarantowane.
Epilog:
„Jakże mogłam wiedzieć co się dzieje? Jestem tylko kobietą.”
The Life of Another (La Vie d'une autre, 2012), 3/6
Polski tytuł: Zakochana bez pamięci. Film obyczajowy, z wątkiem miłosnym w tle, dramat to za dużo powiedziane.
Marie (Juliette Binoche) budzi się w swoje 41 urodziny, w obcym miejscu, w cudzym, choć swoim świecie. Nie pamięta niczego co zdarzyło się przez ostatnie 15 lat. Odkrywa swoje życie i nie jest zadowolona z tego, jaką osobą stała się przez te wszystkie lata.
Mimo, iż motyw utraty pamięci i odnalezienia się w innej wersji swojego życia jest znany (Family Man, Zakochany bez pamięci, Memento) i efekt jest przewidywalny, to film ogląda się dobrze.
Nie jest to dzieło wybitne, ale przyzwoite. Można obejrzeć bez poczucia starty czasu i przypomnieć sobie stare przeboje. Film dla każdego, kolejny, który wchodzi do polskich kin z nieodpowiednim tytułem.
Marie (Juliette Binoche) budzi się w swoje 41 urodziny, w obcym miejscu, w cudzym, choć swoim świecie. Nie pamięta niczego co zdarzyło się przez ostatnie 15 lat. Odkrywa swoje życie i nie jest zadowolona z tego, jaką osobą stała się przez te wszystkie lata.
Mimo, iż motyw utraty pamięci i odnalezienia się w innej wersji swojego życia jest znany (Family Man, Zakochany bez pamięci, Memento) i efekt jest przewidywalny, to film ogląda się dobrze.
Nie jest to dzieło wybitne, ale przyzwoite. Można obejrzeć bez poczucia starty czasu i przypomnieć sobie stare przeboje. Film dla każdego, kolejny, który wchodzi do polskich kin z nieodpowiednim tytułem.
Morderstwo pierwszego stopnia (Murder in the First, 1995), 5-/6
Dramat sądowy oparty na faktach. Bardzo dobry film. Pozycja obowiązkowa. Lata 30 i 40-te XX wieku, więzienie Alcatraz jest dumą amerykańskiego systemu penitencjarnego. Przy czym, dla niektórych więźniów, to nie jest więzienie ale największy koszmar, niewspółmierny z przestępstwem, którego się dopuścili. Henri Young: 3 lata w całkowitej izolacji bez dostępu światła łącznie z torturami fizycznymi za kradzież 5 dolarów.
Film opowiada historię z perspektywy młodego prawnika Jamesa Stamphilla (Christian Slater), który otrzymuje sprawę z góry przegraną. Morderstwo pierwszego stopnia, 200 naocznych świadków i przestępca, który przyznaje się do winy. Przestępca, który woli śmierć w komorze gazowej niż kolejne lata w więzieniu Alcatraz.
A jednak, determinacja prawnika doprowadza do uniewinnienia, oskarżenia prowadzących Alcatraz o zbrodnie przeciwko ludzkości i finalnie zamknięcie więzienia.
Bardzo dobrze zrobiony film, dobra muzyka i fenomenalne zdjęcia - zwłaszcza te, na sali sądowej. Doskonały Kevin Bacon wcielający się w postać oskarżonego (Henri Young) i demoniczny w drugim planie Gary Oldman naczelnik więzienia.
Niestety nie pierwszy to i nie ostatni film opowiadający jedną i tę samą historię: wpadniesz w system i już po tobie. I musisz umrzeć by pobić system, zwyciężasz, ale już nie żyjesz. Więc jaka jest definicja zwycięstwa? Takie historie nie działy się tylko kiedyś, one dzieją się także teraz, na naszych oczach. Ostatnie z tego cyklu, fenomenalne, dokumentalne i oparte na faktach: „Droga na drugą stronę” (2011), „Tussilago” (2010), „Życie za życie” (2003). Polecam, doskonałe filmy.
Epilog:
„W życiu na każde działanie następuje określona reakcja. Akcja - reakcja.”
Jeśli sądzisz, że wygrałeś – to właśnie przegrałeś.
Ściąga*
Christian Slater: Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Wywiad z wampirem (1994), Prawdziwy romans (1993), Więcej czadu (1990), Imię róży (1986)
Kevin Bacon: Crazy, stupid, Love (2011), Frost/Nixon (2008), Rzeka tajemnic (2003), Picture Perfect (1997), Uśpieni (1996), Apollo 13 (1995), Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Dzika rzeka (1994), Ludzie honoru (1992), JFK (1991)
Gary Oldman: Red Riding Hood (2011), Szpieg (2011), Księga ocalenia (2010), Hanibal (2001), Piąty element (1997), Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Leon zawodowiec (1994), Prawdziwy romans (1993), Drakula (1992), JFK (1991), Rosencrantz & Guildenstern Are Dead (1990)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Film opowiada historię z perspektywy młodego prawnika Jamesa Stamphilla (Christian Slater), który otrzymuje sprawę z góry przegraną. Morderstwo pierwszego stopnia, 200 naocznych świadków i przestępca, który przyznaje się do winy. Przestępca, który woli śmierć w komorze gazowej niż kolejne lata w więzieniu Alcatraz.
A jednak, determinacja prawnika doprowadza do uniewinnienia, oskarżenia prowadzących Alcatraz o zbrodnie przeciwko ludzkości i finalnie zamknięcie więzienia.
Bardzo dobrze zrobiony film, dobra muzyka i fenomenalne zdjęcia - zwłaszcza te, na sali sądowej. Doskonały Kevin Bacon wcielający się w postać oskarżonego (Henri Young) i demoniczny w drugim planie Gary Oldman naczelnik więzienia.
Niestety nie pierwszy to i nie ostatni film opowiadający jedną i tę samą historię: wpadniesz w system i już po tobie. I musisz umrzeć by pobić system, zwyciężasz, ale już nie żyjesz. Więc jaka jest definicja zwycięstwa? Takie historie nie działy się tylko kiedyś, one dzieją się także teraz, na naszych oczach. Ostatnie z tego cyklu, fenomenalne, dokumentalne i oparte na faktach: „Droga na drugą stronę” (2011), „Tussilago” (2010), „Życie za życie” (2003). Polecam, doskonałe filmy.
Epilog:
„W życiu na każde działanie następuje określona reakcja. Akcja - reakcja.”
Jeśli sądzisz, że wygrałeś – to właśnie przegrałeś.
Ściąga*
Christian Slater: Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Wywiad z wampirem (1994), Prawdziwy romans (1993), Więcej czadu (1990), Imię róży (1986)
Kevin Bacon: Crazy, stupid, Love (2011), Frost/Nixon (2008), Rzeka tajemnic (2003), Picture Perfect (1997), Uśpieni (1996), Apollo 13 (1995), Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Dzika rzeka (1994), Ludzie honoru (1992), JFK (1991)
Gary Oldman: Red Riding Hood (2011), Szpieg (2011), Księga ocalenia (2010), Hanibal (2001), Piąty element (1997), Morderstwo pierwszego stopnia (1995), Leon zawodowiec (1994), Prawdziwy romans (1993), Drakula (1992), JFK (1991), Rosencrantz & Guildenstern Are Dead (1990)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Klucz Sary (Elle s'appelait Sarah,2010), 4+/6
Dramat oparty na faktach. Film poruszający i ważny siłą historii, którą opowiada. Akcja toczy się w dwu wymiarach: współczesnym, z perspektywy Julii oraz z perspektywy Sary począwszy od II wojny światowej aż do jej śmierci. Julia, dziennikarka, poszukuje informacji i śladów z przeszłości związanych z eksterminacją tysięcy Żydów mieszkających w Paryżu w 1942 roku. Ślady prowadzą między innymi do jej własnej rodziny.
Poza oczywistym wydźwiękiem moralnym, film daje nam również osobiste perspektywy bohaterów we wszystkich wymiarach. Całe spektrum postaw: począwszy od donosicieli, strażników z ludzką twarzą, przez sprawiedliwych, uczciwych i poszukujących prawdy, aż po tych, którzy nie chcą wiedzieć i nie chcą mieć z tym wszystkim nic wspólnego i ich to nie obchodzi.
Dobry film, dobra muzyka, dobre zdjęcia, momentami drastyczne - tak jak drastyczna jest historia. Francuzi powoli zaczynają sami rozliczać się z własnych zbrodni. W dwa dni aresztowano tysiące Żydów i zamknięto ich w nieludzkich warunkach, a następnie wywieziono do obozów koncentracyjnych, gdzie zostali zgładzeni. Uderzająco przedstawiono reakcję młodego paryskiego dziennikarza, któremu trudno jest uwierzyć, że nie ma żadnych zdjęć z tej obławy. „Przecież naziści znani są z tego, że wszystko świetnie dokumentowali” – pyta i dostaje odpowiedź: „To nie byli naziści, to byli francuzi”.
Film nie jest martyrologiczny, historia jest opowiedziana emocjonalnie, osobiście i bardzo uniwersalnie. Takich historii są setki tysięcy i w ogromnej większości są one już nie do odtworzenia, właśnie dlatego, że biorący w nich udział nie chcieli wiedzieć, słyszeć i pamiętać. To rozliczenie ciągle przed nami. „Klucz Sary warto obejrzeć, polecam go zwłaszcza młodym ludziom, bo pamięć o takich wydarzeniach nie może zniknąć wraz z pokoleniem, które je przeżyło. Sądzę także , że nie sposób być kompletnym człowiekiem, jeśli nie zna się swoich korzeni i historii.
Nie rozumiem dlaczego tego typu filmy nie mają swoich premier w Polsce. Polscy dystrybutorzy ominęli „Klucz Sary” (szacunek dla A.P. Kaczmarka) podobnie jak inny bardzo dobry film „Chłopiec w pasiastej piżamie”(2008), który w tym miejscu szczerze polecam. Takie filmy powinny być pokazywane na lekcjach języka polskiego, historii albo wychowawczych (jeśli jeszcze takie są), a później powinny być omawiane. Faktem jest, że „W ciemności” był pokazywany w polskich kinach, ale z powodów drugo i trzeciorzędnych. Jakie to były powody? Oczywiście: bo to był „nasz” film nominowany do Oscara, bo akcja marketingowa była bardzo szeroka i dotarła pod strzechy. Oglądałam ten film w kinie, w pierwszym, premierowym, tygodniu i było mi słabo i smutno w pełnej sali kinowej, wśród osób w przytłaczającej większości siorbiącej colę i chrupiącej popcorn, o komentarzach nie wspominając. Masakra.
Epilog:
„Prawda ma wysoką cenę. Co teraz? Nie wiem.”
Ciekawostki:
1.Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2011 (organizowanego przez A.P. Kaczmarka) i otrzymał nominację do nagrody publiczności
2. Kristin Scott Thomas (jak zwykle fantastyczna) otrzymała za rolę w tym filmie nominację do Cezara 2011 w kategorii najlepsza aktorka
Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012), La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Poza oczywistym wydźwiękiem moralnym, film daje nam również osobiste perspektywy bohaterów we wszystkich wymiarach. Całe spektrum postaw: począwszy od donosicieli, strażników z ludzką twarzą, przez sprawiedliwych, uczciwych i poszukujących prawdy, aż po tych, którzy nie chcą wiedzieć i nie chcą mieć z tym wszystkim nic wspólnego i ich to nie obchodzi.
Dobry film, dobra muzyka, dobre zdjęcia, momentami drastyczne - tak jak drastyczna jest historia. Francuzi powoli zaczynają sami rozliczać się z własnych zbrodni. W dwa dni aresztowano tysiące Żydów i zamknięto ich w nieludzkich warunkach, a następnie wywieziono do obozów koncentracyjnych, gdzie zostali zgładzeni. Uderzająco przedstawiono reakcję młodego paryskiego dziennikarza, któremu trudno jest uwierzyć, że nie ma żadnych zdjęć z tej obławy. „Przecież naziści znani są z tego, że wszystko świetnie dokumentowali” – pyta i dostaje odpowiedź: „To nie byli naziści, to byli francuzi”.
Film nie jest martyrologiczny, historia jest opowiedziana emocjonalnie, osobiście i bardzo uniwersalnie. Takich historii są setki tysięcy i w ogromnej większości są one już nie do odtworzenia, właśnie dlatego, że biorący w nich udział nie chcieli wiedzieć, słyszeć i pamiętać. To rozliczenie ciągle przed nami. „Klucz Sary warto obejrzeć, polecam go zwłaszcza młodym ludziom, bo pamięć o takich wydarzeniach nie może zniknąć wraz z pokoleniem, które je przeżyło. Sądzę także , że nie sposób być kompletnym człowiekiem, jeśli nie zna się swoich korzeni i historii.
Nie rozumiem dlaczego tego typu filmy nie mają swoich premier w Polsce. Polscy dystrybutorzy ominęli „Klucz Sary” (szacunek dla A.P. Kaczmarka) podobnie jak inny bardzo dobry film „Chłopiec w pasiastej piżamie”(2008), który w tym miejscu szczerze polecam. Takie filmy powinny być pokazywane na lekcjach języka polskiego, historii albo wychowawczych (jeśli jeszcze takie są), a później powinny być omawiane. Faktem jest, że „W ciemności” był pokazywany w polskich kinach, ale z powodów drugo i trzeciorzędnych. Jakie to były powody? Oczywiście: bo to był „nasz” film nominowany do Oscara, bo akcja marketingowa była bardzo szeroka i dotarła pod strzechy. Oglądałam ten film w kinie, w pierwszym, premierowym, tygodniu i było mi słabo i smutno w pełnej sali kinowej, wśród osób w przytłaczającej większości siorbiącej colę i chrupiącej popcorn, o komentarzach nie wspominając. Masakra.
Epilog:
„Prawda ma wysoką cenę. Co teraz? Nie wiem.”
Ciekawostki:
1.Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2011 (organizowanego przez A.P. Kaczmarka) i otrzymał nominację do nagrody publiczności
2. Kristin Scott Thomas (jak zwykle fantastyczna) otrzymała za rolę w tym filmie nominację do Cezara 2011 w kategorii najlepsza aktorka
Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012), La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
sobota, 4 sierpnia 2012
Sunset Limited (2011), 5/6
Dramat psychologiczny. Błyskotliwy film wielokrotnego użytku. Zdecydowanie.
Jest Bóg czy go nie ma? Czy przemawia do mnie i jaki jest tego sens? Co jest moim przekonaniem, a jeśli tak, to kiedy owo przekonanie tracę, a kiedy zyskuję? Jaka jest różnica miedzy wątpiącym a dociekającym? Powinienem dostać to czego chcę, czy to, czego potrzebuję? Kto o tym decyduje? A może to wszystko jest tylko egoizmem ubranym za każdym razem w inne sowa? A może wierzyć, znaczy jedynie prościej żyć? W ogóle żyć?. A może faktycznie wiara jest łaską, bez której życie jest straszne? Co robimy, gdy wreszcie dostrzeżemy żałosność otaczającego nas świata? Supremacja intelektu czy instynktu? Jaki jest pierwszorzędny powód istnienia? Jaki jest pierwszorzędny powód chęci ostatecznego nieistnienia? Kto jest bardziej zdesperowany?
Wieczna, niekończąca się dyskusja, od zarania, do samego końca. Recenzja składa się z samych pytań, bo tak wiele jest, tak różnych, równie uprawnionych odpowiedzi, wyłożonych przez Cormaca McCarthyego.
Fenomenalny duet: Samuel L. Jackson i Tommy Lee Jones. Doskonała reżyseria drugiego z panów – wrażenie jakby scena teatru była na wyciągniecie ręki.
Do obejrzenia klika razy, wiele razy… Film polecam każdemu kto zadał sobie którekolwiek z powyższych pytań.
Epilog:
„Twój Bóg, musi zrozumieć, że mam wolny wybór”
Ciekawostki:
1.Jeśłi się komuś spodobał „Sunset Limited”, to polecam również doskonały „Sleuth” (2007), w rolach głównych: Jude Law i Michael Caine
Jest Bóg czy go nie ma? Czy przemawia do mnie i jaki jest tego sens? Co jest moim przekonaniem, a jeśli tak, to kiedy owo przekonanie tracę, a kiedy zyskuję? Jaka jest różnica miedzy wątpiącym a dociekającym? Powinienem dostać to czego chcę, czy to, czego potrzebuję? Kto o tym decyduje? A może to wszystko jest tylko egoizmem ubranym za każdym razem w inne sowa? A może wierzyć, znaczy jedynie prościej żyć? W ogóle żyć?. A może faktycznie wiara jest łaską, bez której życie jest straszne? Co robimy, gdy wreszcie dostrzeżemy żałosność otaczającego nas świata? Supremacja intelektu czy instynktu? Jaki jest pierwszorzędny powód istnienia? Jaki jest pierwszorzędny powód chęci ostatecznego nieistnienia? Kto jest bardziej zdesperowany?
Wieczna, niekończąca się dyskusja, od zarania, do samego końca. Recenzja składa się z samych pytań, bo tak wiele jest, tak różnych, równie uprawnionych odpowiedzi, wyłożonych przez Cormaca McCarthyego.
Fenomenalny duet: Samuel L. Jackson i Tommy Lee Jones. Doskonała reżyseria drugiego z panów – wrażenie jakby scena teatru była na wyciągniecie ręki.
Do obejrzenia klika razy, wiele razy… Film polecam każdemu kto zadał sobie którekolwiek z powyższych pytań.
Epilog:
„Twój Bóg, musi zrozumieć, że mam wolny wybór”
Ciekawostki:
1.Jeśłi się komuś spodobał „Sunset Limited”, to polecam również doskonały „Sleuth” (2007), w rolach głównych: Jude Law i Michael Caine
La Femme du Vème (2011), 3+/6
Mroczny dramat, bo thriller to za dużo powiedziane. Film z niespodziewanym zwrotem akcji i tu trzeba oddać, że udanym. Mimo, że trik nie jest odkrywczy, to jednak zaskakująco zrobiony. Nie napiszę w jakich filmach był zastosowany wcześniej, bo zepsułabym element zaskoczenia.
Film ciężki jak gigantyczna chmura przed burzą, która wisi nad nami, ale nie ma z niej deszczu, nie ma ulgi. Główny bohater wybiera swoją osobistą udrękę. Trudno się ogląda, ale film jest ciekawy, bardzo poetycki - nomen omen z polskim wątkiem.
Zdaję sobie sprawę, że recenzja nie brzmi zbyt zachęcająco, ale nie można jej napisać inaczej, nie zdradzając fabuły.
Dobre zdjęcia, doskonała jak zawsze Kristin Scott Thomas. Jednak Ethan Hawke mało przekonywujący. Do arcydzieła daleko, film nie dla każdego. Premiera w kinach (Polska) 28 września 2012r.
Epilog:
Niech martwi pochowają martwych
Ciekawostki:
1.Kristin Scott Thomas zadebiutowała w 1986 roku w filmie „Under the Cherry Moon”, w którym zagrał również Prince
Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012),La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
Ethan Hawke: La Femme du Vème (2011), Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz (2007), Lord of War (2005), Przed zachodem słońca (2004), Przed wschodem słońca (1995), Quiz Show (1994), Alive (1993), W księżycową jasną noc (1992), Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Film ciężki jak gigantyczna chmura przed burzą, która wisi nad nami, ale nie ma z niej deszczu, nie ma ulgi. Główny bohater wybiera swoją osobistą udrękę. Trudno się ogląda, ale film jest ciekawy, bardzo poetycki - nomen omen z polskim wątkiem.
Zdaję sobie sprawę, że recenzja nie brzmi zbyt zachęcająco, ale nie można jej napisać inaczej, nie zdradzając fabuły.
Dobre zdjęcia, doskonała jak zawsze Kristin Scott Thomas. Jednak Ethan Hawke mało przekonywujący. Do arcydzieła daleko, film nie dla każdego. Premiera w kinach (Polska) 28 września 2012r.
Epilog:
Niech martwi pochowają martwych
Ciekawostki:
1.Kristin Scott Thomas zadebiutowała w 1986 roku w filmie „Under the Cherry Moon”, w którym zagrał również Prince
Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012),La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
Ethan Hawke: La Femme du Vème (2011), Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz (2007), Lord of War (2005), Przed zachodem słońca (2004), Przed wschodem słońca (1995), Quiz Show (1994), Alive (1993), W księżycową jasną noc (1992), Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Adam (2009), 3+/6
Ciepła, kameralna opowieść o dwójce młodych ludzi, którzy nie w pełni odnajdują się w otaczającym środowisku, ale odnajdują się wzajemnie. Na jakiś czas. Pomagają sobie dojrzeć, zmienić swoje nastawienie i radzą sobie. Całkiem dobrze sobie radzą.
Można zobaczyć. Dobry film na zimowy wieczór. Dla każdego, dla samotnych wrażliwych w szczególności.
Ciekawostki:
1.Film zdobył Nagrodę Specjalną oraz nominację do Nagrody Głównej Jury festiwalu Sundance.
Ściąga*
Hugh Dancy: Hysteria (2011), Adam (2009), Wyznania zakupoholiczki (2009), Evening (2007), Uwikłani (2007), Nagi instynkt 2 (2006), Elżbieta I (2005), Helikopter w ogniu (2001)
Rose Byrne: Knowing (2009), Adam (2009), 28 tygodni później (2007), Maria Antonina (2006), Troja (2004), Wicker Park (2004)
Peter Gallagher: Burleska (2010), Adam (2009), American Beauty (1999), Titanic (1996), Ja cię kocham, a ty śpisz (1995), Café Society (1995), Seks, kłamstwa I kasety wideo (1989)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Można zobaczyć. Dobry film na zimowy wieczór. Dla każdego, dla samotnych wrażliwych w szczególności.
Ciekawostki:
1.Film zdobył Nagrodę Specjalną oraz nominację do Nagrody Głównej Jury festiwalu Sundance.
Ściąga*
Hugh Dancy: Hysteria (2011), Adam (2009), Wyznania zakupoholiczki (2009), Evening (2007), Uwikłani (2007), Nagi instynkt 2 (2006), Elżbieta I (2005), Helikopter w ogniu (2001)
Rose Byrne: Knowing (2009), Adam (2009), 28 tygodni później (2007), Maria Antonina (2006), Troja (2004), Wicker Park (2004)
Peter Gallagher: Burleska (2010), Adam (2009), American Beauty (1999), Titanic (1996), Ja cię kocham, a ty śpisz (1995), Café Society (1995), Seks, kłamstwa I kasety wideo (1989)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Zupełnie inny weekend (Weekend, 2011), 4+/6
Bardzo kameralna i intymna opowieść o dwojgu ludzi, którzy się spotykają, może nawet zakochują się w sobie, ale historia trwa tylko przez weekend i rozstają się. Banalna historia? Pewnie tak, co nie znaczy, że nie jest prawdziwa. Pamiętacie „The Bridges of Madison County” (1995)? Kilka dni niespodziewanego szczęścia, rozstanie z wyboru i miłość do końca życia. Jakie ma zatem znaczenie, czy historia dotyczy kobiety i mężczyzny, kobiety i kobiety, lub mężczyzny i mężczyzny. Nie ma żadnego. Po prostu dwoje ludzi, nie mniej, nie więcej.
„Zupełnie inny weekend” dotyczy akurat dwu mężczyzn i to jedyna różnica. Podobało mi się jak przedstawiono intymność, rodzące się uczucie i zawiłość emocji. Słodko – gorzko, trochę cierpko. Tak czasami bywa. Spotykamy na swojej drodze drugiego człowieka i nie potrafimy otworzyć się na miłość, zaufać, zmienić planów. Bardzo dobre role Chrisa Newa i Toma Cullena.
Z klimatu film przypomina wspaniałe: „Loving Annabelle” (2006) i „I Love You Philllip Morris” (2009), bo jest to film o związku, potencjalnej miłości dwojga ludzi, próbie bycia razem. Film tylko w ramach kontekstu pokazuje brak akceptacji dla związków homoseksualnych, więc nie spodziewajcie się drugiego Brokeback Mountain (2005) - nie to jest tematem głównym.
Epilog:
Nie widzimy rzeczy takimi jakie są, ale takimi jacy my jesteśmy.
Ciekawostki:
1. Dla porządku dodam, że ta tematyka poruszana była również w "Kissing Jessica Stein" (2001) – dobry scenariusz, ale drewniana gra Jennifer Westfeldt zabiła ten film (nie każdy może napisać bardzo dobry scenariusz i jednocześnie zagrać główną rolę).
„Zupełnie inny weekend” dotyczy akurat dwu mężczyzn i to jedyna różnica. Podobało mi się jak przedstawiono intymność, rodzące się uczucie i zawiłość emocji. Słodko – gorzko, trochę cierpko. Tak czasami bywa. Spotykamy na swojej drodze drugiego człowieka i nie potrafimy otworzyć się na miłość, zaufać, zmienić planów. Bardzo dobre role Chrisa Newa i Toma Cullena.
Z klimatu film przypomina wspaniałe: „Loving Annabelle” (2006) i „I Love You Philllip Morris” (2009), bo jest to film o związku, potencjalnej miłości dwojga ludzi, próbie bycia razem. Film tylko w ramach kontekstu pokazuje brak akceptacji dla związków homoseksualnych, więc nie spodziewajcie się drugiego Brokeback Mountain (2005) - nie to jest tematem głównym.
Epilog:
Nie widzimy rzeczy takimi jakie są, ale takimi jacy my jesteśmy.
Ciekawostki:
1. Dla porządku dodam, że ta tematyka poruszana była również w "Kissing Jessica Stein" (2001) – dobry scenariusz, ale drewniana gra Jennifer Westfeldt zabiła ten film (nie każdy może napisać bardzo dobry scenariusz i jednocześnie zagrać główną rolę).
piątek, 3 sierpnia 2012
The Company Men (2010) 4-/6
Dramat. Doskonała obsada. Historia jakich wiele – kryzys, pazerność, strata pracy, nielojalni starzy przyjaciele i nowi przyjaciele, których poznaje się w biedzie – ale dobrze napisana.
Późniejszy Margin Call (2011) jest na ten sam temat i zyskał większą popularność, a jednak uważam, że The Company jest lepszym filmem. Scenariusz wydaje mi się bowiem bardziej prawdziwy - może chcę wierzyć, że jest bardziej prawdziwy, bo po katastrofie jest jakiś nowy początek. Nie mam na myśli standardowego hollywoodzkiego szczęśliwego zakończenia. Bardziej istotne jest przekonanie, że można naprawić przynajmniej część błędów, że są korzenie, do których można wrócić. Prawdziwość polega także na tym, że są wśród nas ludzie bez skrupułów i zdarza się, że są naszymi najlepszymi przyjaciółmi.
Epilog:
„Mam zamiar wygrać. Dlaczego? Bo mam wiarę, odwagę i zapał.”
Ciekawostki:
1.Ben Affleck jest także reżyserem, producentem i scenarzystą, szczerze polecam: The Town (2010), Gone Baby Gone (2007), Buntownik z wyboru (1997)
2. John Wells produkuje filmy od 20 lat, The Company Men to jego debiut reżyserski.
Ściąga*
Ben Affleck: The Company Men (2010), The Town (2010), Kobiety pragną bardziej (2009), Stan Gry (2009), Man About Town( 2006), Dziewczyna z Jersey (2004), Paycheck (2003), The Third Wheel (2002), Zmiana pasa (2002), Reinder Games (2000), Gra o miłość (2000), Dogma (1999), Forces of Nature (1999), Armagedon (1998), Zakochany Szekspir (1998), Bunownik z wyboru (1997), W pogoni za Amy (1997)
Chris Cooper: Twój na zawsze (2010), The Company Men (2010), The Town (2010), Życie małżeńskie (2007), Syriana (2005), Capote (2005), The Bourne Supremacy (2004), Adaptacja (2002), The Bourne Identity (2002), Patriota (2000), American Beauty (1999), Zaklinacz koni (1998)
Craig T. Nelson: The Company Men (2010), The Proposal (2009), Rodzinny dom wariatów (2005), Adwokat diabła (1997), …And Justice for All (1979)
Kevin Costner: The Company Men (2010), Rumor Has It (2005), Dragonfly (2002), List w butelce (1999), Doskonały świat (1993), Bodyguard (1992), JFK (1991), Robin Hood: Książę złodziei (1991), Tańczący z wilkami (1990), Frances (1982)
Tommy Lee Jones: The Company Men (2010), To nie jest kraj dla starych ludzi (2007), Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady (2005), Faceci w czerni II (2002), Wulkan (1997), Faceci w czerni (1997), Klient (1994), Urodzeni mordercy (1994), Ścigany (1993), JFK (1991)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Późniejszy Margin Call (2011) jest na ten sam temat i zyskał większą popularność, a jednak uważam, że The Company jest lepszym filmem. Scenariusz wydaje mi się bowiem bardziej prawdziwy - może chcę wierzyć, że jest bardziej prawdziwy, bo po katastrofie jest jakiś nowy początek. Nie mam na myśli standardowego hollywoodzkiego szczęśliwego zakończenia. Bardziej istotne jest przekonanie, że można naprawić przynajmniej część błędów, że są korzenie, do których można wrócić. Prawdziwość polega także na tym, że są wśród nas ludzie bez skrupułów i zdarza się, że są naszymi najlepszymi przyjaciółmi.
Epilog:
„Mam zamiar wygrać. Dlaczego? Bo mam wiarę, odwagę i zapał.”
Ciekawostki:
1.Ben Affleck jest także reżyserem, producentem i scenarzystą, szczerze polecam: The Town (2010), Gone Baby Gone (2007), Buntownik z wyboru (1997)
2. John Wells produkuje filmy od 20 lat, The Company Men to jego debiut reżyserski.
Ściąga*
Ben Affleck: The Company Men (2010), The Town (2010), Kobiety pragną bardziej (2009), Stan Gry (2009), Man About Town( 2006), Dziewczyna z Jersey (2004), Paycheck (2003), The Third Wheel (2002), Zmiana pasa (2002), Reinder Games (2000), Gra o miłość (2000), Dogma (1999), Forces of Nature (1999), Armagedon (1998), Zakochany Szekspir (1998), Bunownik z wyboru (1997), W pogoni za Amy (1997)
Chris Cooper: Twój na zawsze (2010), The Company Men (2010), The Town (2010), Życie małżeńskie (2007), Syriana (2005), Capote (2005), The Bourne Supremacy (2004), Adaptacja (2002), The Bourne Identity (2002), Patriota (2000), American Beauty (1999), Zaklinacz koni (1998)
Craig T. Nelson: The Company Men (2010), The Proposal (2009), Rodzinny dom wariatów (2005), Adwokat diabła (1997), …And Justice for All (1979)
Kevin Costner: The Company Men (2010), Rumor Has It (2005), Dragonfly (2002), List w butelce (1999), Doskonały świat (1993), Bodyguard (1992), JFK (1991), Robin Hood: Książę złodziei (1991), Tańczący z wilkami (1990), Frances (1982)
Tommy Lee Jones: The Company Men (2010), To nie jest kraj dla starych ludzi (2007), Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady (2005), Faceci w czerni II (2002), Wulkan (1997), Faceci w czerni (1997), Klient (1994), Urodzeni mordercy (1994), Ścigany (1993), JFK (1991)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Pół na pół (50/50, 2011), 4-/6
Ciepła i kameralna opowieść o przyjaźni, oswajaniu przeciwności i umiejętności spojrzenia na sprawy z innej perspektywy. Adam (główny bohater) stając w obliczu choroby nowotworowej, dojrzewa. Dostrzega bezsens relacji w której tkwi, spogląda na swoją matkę z jej perspektywy i docenia najbliższego przyjaciela.
Film nie jest jednak obrazem cierpienia w chorobie. Wręcz przeciwnie – momentami jest nawet zabawnie i z dużym dystansem. Rozmówki z „kumplami” z chemioterapii to swoiste lustereczka – lśnią odbijając miłość i przyjaźń a jednocześnie prawdziwie przedstawiają odbicie świata Adama.
Nie jest to wielkie kino, ale ujęcie tematu jest urokliwe, interesujące i warte odnotowania. Niby prosta historia, a jednak…
Epilog:
Szanse oceniam wysoko - na 50%.
Ciekawostki:
1.Film jest debiutem Willa Reisera jako aktora, producenta i scenarzysty i od razu posypały się nominacje do wielu nagród w tym także Złotego Globu 2012
2. Joseph Gordon-Levitt (Adam) zadebiutował jako aktor w 1988 roku mając 7 lat.
Ściąga*
Joseph Gordon-Levitt: 50/50 (2011), Incepcja (2010)
Seth Rogen: 50/50 (2011), Funny People (2009), Wpadka (2007), You, Me and Dupree (2006), 40-letni prawiczek (2005), Donnie Darko (2001)
Anna Kendrick: 50/50 (2011), W chmurach (2009)
Bryce Dallas Howard: Służące (2011), 50/50 (2011), Medium (2010), Osada (2004), Apollo 13 (1995)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Film nie jest jednak obrazem cierpienia w chorobie. Wręcz przeciwnie – momentami jest nawet zabawnie i z dużym dystansem. Rozmówki z „kumplami” z chemioterapii to swoiste lustereczka – lśnią odbijając miłość i przyjaźń a jednocześnie prawdziwie przedstawiają odbicie świata Adama.
Nie jest to wielkie kino, ale ujęcie tematu jest urokliwe, interesujące i warte odnotowania. Niby prosta historia, a jednak…
Epilog:
Szanse oceniam wysoko - na 50%.
Ciekawostki:
1.Film jest debiutem Willa Reisera jako aktora, producenta i scenarzysty i od razu posypały się nominacje do wielu nagród w tym także Złotego Globu 2012
2. Joseph Gordon-Levitt (Adam) zadebiutował jako aktor w 1988 roku mając 7 lat.
Ściąga*
Joseph Gordon-Levitt: 50/50 (2011), Incepcja (2010)
Seth Rogen: 50/50 (2011), Funny People (2009), Wpadka (2007), You, Me and Dupree (2006), 40-letni prawiczek (2005), Donnie Darko (2001)
Anna Kendrick: 50/50 (2011), W chmurach (2009)
Bryce Dallas Howard: Służące (2011), 50/50 (2011), Medium (2010), Osada (2004), Apollo 13 (1995)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Sztuka dorastania (The Art of Getting By, 2011), 0/6
Film teoretycznie dla starszych nastolatków. Piszę teoretycznie, bo nie polecam tego filmu nikomu, więc nastolatkom również nie. Film jest nudny i przewidywalny. Nie mam nic przeciwko temu, by poruszać uniwersalne i stałe problemy – ale w odkrywczy, lub przynajmniej interesujący, sposób, wnoszący coś do dyskusji, wskazujący inną perspektywę.
Temat jest ważny, ale tu się nie udało. Strata czasu.
Ciekawostki:
1.Film zdobył nominację do Głównej Nagrody Jury festiwalu w Sundance 2011
Temat jest ważny, ale tu się nie udało. Strata czasu.
Ciekawostki:
1.Film zdobył nominację do Głównej Nagrody Jury festiwalu w Sundance 2011
Inherit the Wind (1960), 5/6
Dramat sądowy, klasyka gatunku. Tematyka, chciałoby się powiedzieć historyczna. W sali sądowej toczy się spór, czy przestępstwem (niezgodnym z obowiązującym prawem) jest nauka teorii ewolucji. Oskarżonym jest młody nauczyciel, przeciwko któremu występuje niemal cała lokalna społeczność. De facto, spór toczy się o dogmat i prawo do myślenia.
Wydźwięk moralny i logiczny filmu jest oczywisty. Wyrok – na pozór salomonowy, co nie zmienia postaci rzeczy, że średniowiecze wygrywa z oświeceniem. Ci, którzy się nie wysilą zawsze pozostaną masą. Ci, którzy rozumieją więcej, wiedzą, że łatwiej kierować masą, która wie i rozumie mniej. To historia ludzkości w skrócie.
Scenariusz jest dobry, zważywszy na rok produkcji, bardzo odważny. Moim zdaniem dialogi nie są tak dosadne, jak powinny być. Miałam wrażenie w niektorych momentach, że zwyczajnie zabrakło dalszego ciągu. Albo zabrakło żelaznej logiki, albo, do czego się skłaniam, jednak zadziałała wewnętrzna cenzura. Pewnych rzeczy, w pewnych latach nie godziło się pokazywać i mówić. Czasy się zmieniły, tematy się zmieniły – zasady nie.
Film zaliczam do pozycji obowiązkowych z uwagi na tematykę i osobiste poczucie, że średniowiecze ciągle jeszcze nie jest minioną epoką.
Epilog:
W niektórych szkołach USA nadal uczy się teorii kreacjonizmu. W Polsce ciągle religia jest nauczana w szkołach i większości przedszkoli za państwowe pieniądze.
Ściąga*
Spencer Tracy: Zgadnij kto przyjdzie na obiad (1967), Inherit the Wind (1960), Stary człowiek i morze (1958)
Stanley Kramer (reżyseria): Zgadnij kto przyjdzie na obiad (1967), Inherit the Wind (1960),W samo południe (1952)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Wydźwięk moralny i logiczny filmu jest oczywisty. Wyrok – na pozór salomonowy, co nie zmienia postaci rzeczy, że średniowiecze wygrywa z oświeceniem. Ci, którzy się nie wysilą zawsze pozostaną masą. Ci, którzy rozumieją więcej, wiedzą, że łatwiej kierować masą, która wie i rozumie mniej. To historia ludzkości w skrócie.
Scenariusz jest dobry, zważywszy na rok produkcji, bardzo odważny. Moim zdaniem dialogi nie są tak dosadne, jak powinny być. Miałam wrażenie w niektorych momentach, że zwyczajnie zabrakło dalszego ciągu. Albo zabrakło żelaznej logiki, albo, do czego się skłaniam, jednak zadziałała wewnętrzna cenzura. Pewnych rzeczy, w pewnych latach nie godziło się pokazywać i mówić. Czasy się zmieniły, tematy się zmieniły – zasady nie.
Film zaliczam do pozycji obowiązkowych z uwagi na tematykę i osobiste poczucie, że średniowiecze ciągle jeszcze nie jest minioną epoką.
Epilog:
W niektórych szkołach USA nadal uczy się teorii kreacjonizmu. W Polsce ciągle religia jest nauczana w szkołach i większości przedszkoli za państwowe pieniądze.
Ściąga*
Spencer Tracy: Zgadnij kto przyjdzie na obiad (1967), Inherit the Wind (1960), Stary człowiek i morze (1958)
Stanley Kramer (reżyseria): Zgadnij kto przyjdzie na obiad (1967), Inherit the Wind (1960),W samo południe (1952)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam
Ukryta strategia (Lions for Lambs, 2007), 4-/6
Dramat. Kolejny głos w sprawie wojny, polityki i potrzeby zaangażowania. Nowa stara strategia. Nowe stare pomysły. Nowa stara wojna. Ciągle młodzi ginący żołnierze.
Sposób przedstawienia problemu i szczególnie ostatnia, bardzo wymowna scena skłania mnie do wniosku, że ludziom władzy wcale nie zależy na czynnym udziale społeczeństwa w życiu publicznym. Wręcz przeciwnie, im mniej zainteresowanych tym lepiej: mniej trudnych pytań, mniej odpowiedzi i mniej ludzi, którym trzeba się tłumaczyć i których trzeba przekonywać.
Bardzo dobra obsada. Ciekawy scenariusz, nieco patetyczny – ale się broni, bo sprawy mają się poważnie.
Film warty obejrzenia, bo skłania do refleksji, ale nie trzeba go obejrzeć, żeby mieć własne zdanie. Żeby mieć własne zdanie, trzeba myśleć.
Film polecam i dedykuję tym wszystkim, którzy nie głosują w wyborach, bo "nie interesują się polityką".
Epilog:
Po co nam demokracja, jeśli z niej nie korzystamy?
Ciekawostki:
1.Z filmów o podobnej tematyce i wydźwięku polecam: Green Zone (2010) oraz Fair Game (2010).
Sposób przedstawienia problemu i szczególnie ostatnia, bardzo wymowna scena skłania mnie do wniosku, że ludziom władzy wcale nie zależy na czynnym udziale społeczeństwa w życiu publicznym. Wręcz przeciwnie, im mniej zainteresowanych tym lepiej: mniej trudnych pytań, mniej odpowiedzi i mniej ludzi, którym trzeba się tłumaczyć i których trzeba przekonywać.
Bardzo dobra obsada. Ciekawy scenariusz, nieco patetyczny – ale się broni, bo sprawy mają się poważnie.
Film warty obejrzenia, bo skłania do refleksji, ale nie trzeba go obejrzeć, żeby mieć własne zdanie. Żeby mieć własne zdanie, trzeba myśleć.
Film polecam i dedykuję tym wszystkim, którzy nie głosują w wyborach, bo "nie interesują się polityką".
Epilog:
Po co nam demokracja, jeśli z niej nie korzystamy?
Ciekawostki:
1.Z filmów o podobnej tematyce i wydźwięku polecam: Green Zone (2010) oraz Fair Game (2010).
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























