poniedziałek, 17 września 2012

Laurence Anyways (2012) 6/6

Dramat. Niesamowity, absolutnie genialny pod każdym względem. Trudny i pokręcony, jak tylko trudne i pokręcone mogą być relacje między ludźmi, a jednocześnie prosty, jak proste mogą być relacje między ludźmi. Ludźmi, których dusze zostały połączone za zawsze, ale nie ciała, nie role, nie życia. Właśnie nie „na zawsze”, a na każdy możliwy sposób i w każdym możliwym wydaniu - Laurence.

Historia nie jest łatwa, a wszystko dzieje się i odsłania w kolejnych wymiarach i kolejnych i kolejnych na każdym poziomie. Od momentu obejrzenia tego filmu jestem w innym wymiarze i sporządzam listy rzeczy zmniejszających przyjemność. Polecam tę banalną i wyzwalającą czynność.

Wspaniała muzyka, genialne zdjęcia i montaż – całość wciska w fotel!!!. Doskonałe dialogi i kreacje aktorskie, którym nie brakuje niczego: prawdziwe, bolesne, śmieszne, pogmatwane, karykaturalne, słabe, silne, wolne i uwięzione – szczere. Wspaniale zagrany film. „Przekroczyłeś granicę mojego świata, miasta, ulicy. Teraz już musisz tylko przekroczyć granice mojego mieszkania. Wiesz gdzie mnie znaleźć.”

Film nie dla każdego z uwagi na tematykę i stylistykę. Jak dla mnie, genialny!

Epilog:
Szukam kogoś, kto będzie mówił w moim języku i będzie rozumiał co mówię.”

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 w cyklu Panorama.
Film nie miał oficjalnej premiery w Polsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz