Dramat oparty na faktach. Film poruszający i ważny siłą historii, którą opowiada. Akcja toczy się w dwu wymiarach: współczesnym, z perspektywy Julii oraz z perspektywy Sary począwszy od II wojny światowej aż do jej śmierci. Julia, dziennikarka, poszukuje informacji i śladów z przeszłości związanych z eksterminacją tysięcy Żydów mieszkających w Paryżu w 1942 roku. Ślady prowadzą między innymi do jej własnej rodziny.
Poza oczywistym wydźwiękiem moralnym, film daje nam również osobiste perspektywy bohaterów we wszystkich wymiarach. Całe spektrum postaw: począwszy od donosicieli, strażników z ludzką twarzą, przez sprawiedliwych, uczciwych i poszukujących prawdy, aż po tych, którzy nie chcą wiedzieć i nie chcą mieć z tym wszystkim nic wspólnego i ich to nie obchodzi.
Dobry film, dobra muzyka, dobre zdjęcia, momentami drastyczne - tak jak drastyczna jest historia. Francuzi powoli zaczynają sami rozliczać się z własnych zbrodni. W dwa dni aresztowano tysiące Żydów i zamknięto ich w nieludzkich warunkach, a następnie wywieziono do obozów koncentracyjnych, gdzie zostali zgładzeni. Uderzająco przedstawiono reakcję młodego paryskiego dziennikarza, któremu trudno jest uwierzyć, że nie ma żadnych zdjęć z tej obławy. „Przecież naziści znani są z tego, że wszystko świetnie dokumentowali” – pyta i dostaje odpowiedź: „To nie byli naziści, to byli francuzi”.
Film nie jest martyrologiczny, historia jest opowiedziana emocjonalnie, osobiście i bardzo uniwersalnie. Takich historii są setki tysięcy i w ogromnej większości są one już nie do odtworzenia, właśnie dlatego, że biorący w nich udział nie chcieli wiedzieć, słyszeć i pamiętać. To rozliczenie ciągle przed nami. „Klucz Sary warto obejrzeć, polecam go zwłaszcza młodym ludziom, bo pamięć o takich wydarzeniach nie może zniknąć wraz z pokoleniem, które je przeżyło. Sądzę także , że nie sposób być kompletnym człowiekiem, jeśli nie zna się swoich korzeni i historii.
Nie rozumiem dlaczego tego typu filmy nie mają swoich premier w Polsce. Polscy dystrybutorzy ominęli „Klucz Sary” (szacunek dla A.P. Kaczmarka) podobnie jak inny bardzo dobry film „Chłopiec w pasiastej piżamie”(2008), który w tym miejscu szczerze polecam. Takie filmy powinny być pokazywane na lekcjach języka polskiego, historii albo wychowawczych (jeśli jeszcze takie są), a później powinny być omawiane. Faktem jest, że „W ciemności” był pokazywany w polskich kinach, ale z powodów drugo i trzeciorzędnych. Jakie to były powody? Oczywiście: bo to był „nasz” film nominowany do Oscara, bo akcja marketingowa była bardzo szeroka i dotarła pod strzechy. Oglądałam ten film w kinie, w pierwszym, premierowym, tygodniu i było mi słabo i smutno w pełnej sali kinowej, wśród osób w przytłaczającej większości siorbiącej colę i chrupiącej popcorn, o komentarzach nie wspominając. Masakra.
Epilog:
„Prawda ma wysoką cenę. Co teraz? Nie wiem.”
Ciekawostki:
1.Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2011 (organizowanego przez A.P. Kaczmarka) i otrzymał nominację do nagrody publiczności
2. Kristin Scott Thomas (jak zwykle fantastyczna) otrzymała za rolę w tym filmie nominację do Cezara 2011 w kategorii najlepsza aktorka
Ściąga*
Kristin Scott Thomas: Bel Ami (2012), La Femme du Vème (2011), Połów szczęścia w Jemenie (2011), Contre toi (2010), Klucz Sary (2010), Wyznania zakupoholiczki (2009), The Other Boleyen Girl (2008), Largo Winch (2008), Kocham cię od tak dawna (2008), Easy Virtue (2008), Walker (2007), Man to Man (2005), Chromofobia (2005), Keeping Mum (2005), Life as a House (2001), Gosford Park (2001), Random Hearts (1999), The Horse Whisperer (1988), The English Patient (1996), Ryszard III (1995), Cztery wesela i pogrzeb (1994), Gorzkie gody (1992), Framed (1990), Under the Cherry Moon (1986)
*wymieniam tylko te filmy, które widziałam


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz