Dramat sądowy, kostiumowy. Historia grupy afrykańskich niewolników, którzy trafiają do Stanów Zjednoczonych gdzie stają przed sądem . Istotny dla dramatu jest historyczny moment, w którym rozgrywa się akcja. Stany Zjednoczone nie są jeszcze w pełni zjednoczone, a w części stanów niewolnictwo nadal jest legalne. Kraj stoi u progu wojny domowej.
Wątek sądowy jest przedstawiony interesująco, mimo tego, że wiemy jak się skończy, bo znamy historię Stanów Zjednoczonych – akcja na salach sądowych jest wciągająca. Mamy wszystkie niezbędne elementy: młodego niepokornego prawnika (Matthew McCanaughey), starego wyjadacza (Anthony Hopkins), prawne strategie i zawiłości, przeciwników i zwolenników. W tle wielka polityka: wybory prezydenckie i roszczenia Hiszpanii oraz osobiste rozgrywki na najwyższych szczeblach parlamentarnych.
Matthew McCanaughey i Anthony Hopkins zdecydowanie wyróżniają się swoją grą na tle pozostałych. Morgan Freeman został chyba obsadzony w roli ozdobnika, bo jego postać jest nierealna - biorąc pod uwagę ówczesne realia.
Film momentami nudny - niepotrzebnie przedłużane sceny. Jak dla mnie, przesadzony wątek martyrologiczny – co nie znaczy, że nie jest prawdziwy. Bardzo dobra muzyka.
Epilog:
„W sądzie wygrywa ten, kto opowie najlepszą historię”
Ciekawostki:
1.Zdjęcia do filmu zrobił Janusz Kamiński, za co otrzymał nagrodę Satelity oraz został nominowany do Oscara i nagrody Stowarzyszenia Operatorów Filmowych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz