Mocny dramat oparty na wydarzeniach z 2008 i 2009 roku (seria mordów Romów na Węgrzech). Choć od początku wiadomo co się wydarzy, to przedstawienie historii w odniesieniu do jednej rodziny podwaja moc przekazu. Dobre, bardzo realistyczne zdjęcia – sposób życia, bycia, specyficzny klimat. Proza życia pokazana do bólu.
Nie ma litości dla nikogo, przetrwają najlepiej dostosowani, a każdy z nich (syn, córka, matka) inaczej owo dostosowanie widzi. Uderzająca jest zwierzęcość chłopaka – w najlepszym tego słowa znaczeniu – instynkt samozachowawczy. Matka mówi: idź do szkoły - on buduje kryjówkę dla rodziny. Matka mówi: to tylko wiatr – on już wie, że zbliżają się mordercy. Gdyby nie musiał w ten sposób się dostosować, chodziłby do szkoły jak jego siostra.
Przerażające jest to, że Romów zabijano właśnie dlatego, że nimi są i zachowują się tak a nie inaczej – wymuszając jednocześnie postawy, które się eliminuje tak brutalnie. Strategia, by „wpisać się” w społeczeństwo, nie wychylać się, uczciwie pracować i chodzić do szkoły – zawiodła. Komentarz jednego z policjantów jest symboliczny: „nie ma sensu zabijać Cyganów, którzy posyłają dzieci do szkoły. To zły przekaz”. Scena w kostnicy jest niesamowita.
Film zdecydowanie warty obejrzenia, ale nie dla każdego.
Epilog:
„Cygańskie dzieci cierpią na jedną zasadniczą przypadłość – dorastają.”
Film prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 Konfrontacje.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz