piątek, 6 lutego 2015

Teoria wszystkiego (Theory of Everything, 2014), 3/6



Nie taki dobry, jak można by się było spodziewać. Przyzwoicie zrobiony film, Eddie Redmayne w roli Stephena Hawkinga bardzo dobry. Teatr jednego aktora, bo cała reszta kreacji aktorskich stanowi raczej mało wyraziste tło. Dla mnie, film nie ma takiej siły przekazu, jak wskazuje prawdziwa historia – a przecież, na prawdziwym życiu realnego człowieka scenariusz jest oparty. Emocji, dramatu i miłości w filmie jest niewiele, a to, co przemawia, dzieje się jedynie za sprawą wspomnianego już odtwórcy głównej roli. Film jest raczej poprawny i bez wyrazu, choć przebija się w nim genialne poczucie humoru, wiadomego źródła. Wszak Stephen Hawking, to poza wszystkim, wspaniały mówca.

Banalne zakończenie filmu dopełnia reszty i wygląda bardziej na reklamę „Krótkiej historii czasu”, która raczej reklamy nie potrzebuje.

Teoria wszystkiego to kolejny dowód na to, że robienie filmów biograficznych o ludziach, którzy ciągle żyją to słaby pomysł. W kategorii filmów biograficznych nominowanych do Oscara – „Gra tajemnic” jest dużo lepsza.

Uprowadzona 3 (Taken 3, 2014) 1/6



Liam Neeson w formie standardowej, zawsze miło popatrzeć na Foresta Whitakera, który akurat w tym filmie nie miał się jak wykazać. Napięcie akcji niemal zerowe, więcej nie najlepszych pościgów, strzelanek i walk wręcz, niż to jest konieczne dla fabuły, która i tak jest bardzo banalna. Tajemnica uprowadzenia żadna, trudno więc o spektakularne rozwiązanie.

„3” sprawia wrażenie zrobionej na siłę i najmniejszym możliwym wysiłkiem - odcinanie kuponów od „1” i „2”, które były dużo lepsze. Strata czasu.