Dramat. Kolejny głos w sprawie wojny, polityki i potrzeby zaangażowania. Nowa stara strategia. Nowe stare pomysły. Nowa stara wojna. Ciągle młodzi ginący żołnierze.
Sposób przedstawienia problemu i szczególnie ostatnia, bardzo wymowna scena skłania mnie do wniosku, że ludziom władzy wcale nie zależy na czynnym udziale społeczeństwa w życiu publicznym. Wręcz przeciwnie, im mniej zainteresowanych tym lepiej: mniej trudnych pytań, mniej odpowiedzi i mniej ludzi, którym trzeba się tłumaczyć i których trzeba przekonywać.
Bardzo dobra obsada. Ciekawy scenariusz, nieco patetyczny – ale się broni, bo sprawy mają się poważnie.
Film warty obejrzenia, bo skłania do refleksji, ale nie trzeba go obejrzeć, żeby mieć własne zdanie. Żeby mieć własne zdanie, trzeba myśleć.
Film polecam i dedykuję tym wszystkim, którzy nie głosują w wyborach, bo "nie interesują się polityką".
Epilog:
Po co nam demokracja, jeśli z niej nie korzystamy?
Ciekawostki:
1.Z filmów o podobnej tematyce i wydźwięku polecam: Green Zone (2010) oraz Fair Game (2010).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz