Ciepły, wzruszający, osobisty i mądry film wielokrotnego użytku. O połączeniach, tych indywidualnych i tych globalnych i o tym, że połączenie jest bezwartościowe jeśli nie jest głębokie.
Kapitalny komentarz do dzisiejszego świata z perspektywy wieków i rozwoju połączeń - połączeń, które nas budują (jak komórki nerwowe) i połączeń, które my budujemy i tworzymy (relacje międzyludzkie lub internet). Małe i duże, sztuka i nauka, podział i ogół - wszystko jest ze sobą połączone, a każde kolejne połączenie to dawka dopaminy.
„Jeśli wybierzesz jedną rzecz we wszechświecie, to odkryjesz, że jest ze wszystkim połączona.”
Dużo informacji naukowych, dużo miłości, dużo humoru i spojrzenia z dystansu. I Leonard Shlain w tym wszystkim połączony ze wszystkim.
Absolutnie polecam, film dla każdego – trafia z wielu poziomów i nie trzeba być ani biologiem, ani historykiem, ani artystą ani informatykiem – żeby dotarło:
Bądź obecna.
Bądź świadoma.
Zawsze śmiej się z siebie.
Rób cos ważnego.
Sadź ogrody.
Epilog:
"Jeśli nie żyjesz na krawędzi, to znaczy, że zajmujesz za dużo miejsca."
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Mam nadzieję, że będzie do obejrzenia w polskich kinach, chętnie zobaczyłabym raz jeszcze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz