Dramat. Bez ogródek i upiększeń: sperma, mydło antybakteryjne, rzeżączka - miła przerwa w pracy, kasa, psychopata, napiwek, długi. Biznes to biznes i dom publiczny jak każdy inny musi się opłacać, ma swoje ekonomiczne podstawy, działa dzięki prawom popytu i podaży i jak każde inne miejsce pracy, opiera się na pracownikach. W tym przypadku pracownicach, które w tym specyficznym klimacie tworzą swój świat. Świat, który jest delikatny, czuły, potrzebny i dający poczucie bezpieczeństwa, może nawet tożsamości i wartości.
Prostytutki w XIX wieku, zgodnie z ówczesnymi pracami naukowymi, uznawane były za osoby „upośledzone” ponieważ miały statystycznie mniejsze głowy, a co za tym idzie mniejsze mózgi. Choć kochane, uwielbiane i niezbędne – traktowane jak ludzie niższej kategorii. Jednak to ich klienci są odczłowieczeni. Efekt masek jest piorunujący zarówno w sensie wizualnym jak i symbolicznym.
Nie postrzegam tego filmu jako głosu w dyskusji o prostytucji jako zjawisku, zawodu etc. Nic z tych rzeczy – żadnych kazań w filmie nie znajdziecie. Niemniej ostatnia scena jest bardzo wymowna.
Doskonale dobrana muzyka - formalnie w podobny sposób jak w Marii Antoninie (2006, Sofia Copola) - ale w tym przypadku obezwładnia. Muzyka pocięta jak twarze i życie. Efekt jest fenomenalny i totalny. Bertrand Bonello (reżyseria i scenariusz) zrobił kolejny film w swoim klimacie, a klimat i stylistykę ma mocną.
Film dobry – polecam, ale nie dla każdego. Raczej się nie zapowiada, aby wszedł do polskich kin (polskie tłumaczenie tytułu jest zupełnie bez sensu, więc nie będą go używać).
Epilog:
„Jeśli nie spalę się, to jak świecić będę w nocy?”
Ciekawostki:
1.Film nominowany do Złotej Palmy 2011 (konkurs główny) oraz Cezara w 7 kategoriach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz