Film obowiązkowy dla każdego rodzica. Problem polega na tym, że Ci, którzy powinni obejrzeć ten film – nie zrobią tego, a Ci, którzy się zdecydują na oglądanie – nie potrzebują go. Dlaczego? Dlatego, że umysł obudzony nie potrzebuje pobudki. A taką pobudką są tezy postawione w filmie wsparte fabułą okołoszkolno – pedagogiczną.
Autorzy nie stawiają bowiem pytań, pokazują odpowiedzi, niektóre bolesne, niektóre dość proste choć trudne. Jedną z nich jest sposób na wszechobecną asymilację: obrona i walka z wchłanianiem głupoty do naszych procesów myślowych. Łatwo powiedzieć – trudniej zacząć to robić, jeśli to nie jest nasz nawyk.
Fabuła w skrócie wydaje się prosta – ale to jedynie kontekst. Istotą filmu jest jednak przekaz głównego bohatera – wspaniała rola Adriena Brody – przedstawiony w odrębnej formule dokumentalnych zdjęć. Fantastycznie jest także pokazany komentarz w formie animacji – rysunki na tablicy mogłyby stanowić oddzielny film krótkometrażowy.
Pozycja obowiązkowa.
Epilog:
Pytanie, które przychodzi mi do głowy (od razu niestety z dość smutną konstatacją): A co jeśli nie ma nikogo, kto postawi przed nami wyzwanie i nie było nikogo, kto nauczyłby nas, jak je sobie samemu stawiać?
Kolejny film ze złym tłumaczeniem tytułu. Zamiast Z dystansu powinno być Oderwanie lub Oderwany - bo to najlepsze określenie dla miejsca, w którym znajduje się główny bohater.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz