niedziela, 23 sierpnia 2015

Kalwaria (2014, Calvary)



Jakby to powiedzieć najprościej: kawał dobrego kina. Kropka. Niełatwy temat pokazany w nietypowy sposób, dzięki czemu poznajemy ból i cierpienie z zupełnie innej perspektywy. John Michael McDonagh potraktował dobro i zło jako przeplatające się siły definiujące nasze życiowe wybory. Ale jednak i pomimo wszystko, są to nasze osobiste wybory. Fabuła jest prosta: mała społeczność, ludzki ksiądz i teoretycznie typowe problemy. Niemniej nic nie jest do końca jednoznaczne i oczywiste. Lubię takie kino.

Brendan Gleeson (Braveheart, Gangs of New York, The Village, In Bruges, Green Zone,  The Guard) wykreował postać księdza w taki sposób, że faktycznie poznajemy konkretnego człowieka z krwi i kości. Także rola Kelly Reilly (Lot) warta jest podkreślenia. Ostatnia scena jest niesamowita. 

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk. Biorąc pod uwagę tematykę filmu, to w sumie mnie nie dziwi dlaczego dystrybutorzy nie zdecydowali się na komercyjne projekcje w kinach. Pewnie byłby jakieś demonstracje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz