poniedziałek, 17 września 2012

Take This Waltz (2011), 3/6

Kiedy zdarzy się taki dzień, w którym spotykasz osobę, z którą chcesz przetańczyć całe życie, to niewiele już możesz zrobić. Mimo, że ranisz innych wokół, pomimo obietnicy, przysięgi i zobowiązania. Pomimo planów na całe życie i długoterminowych żartów.
Więc jeśli to walc na całe życie – warto go zacząć tańczyć - takie jest przesłanie filmu.

Jak wiadomo, życie to nie film. W życiu bowiem, jak powiedział kiedyś klasyk, zdarzają się takie historie, „że jakby to nakręcić, to nikt by nie uwierzył”.
Ciepła, słodko – gorzka opowieść o miłości, która była, a może nie i o tym, jak rodzi się nowa i tańczymy walca z kimś innym, tym jedynym.

Film można obejrzeć,bo jest przyzwoicie zrobiony, ale do klasyki gatunku daleko (z wyjątkiem ostatniej sceny, która jest dobrym akcentem).

Film był prezentowany w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Premiera w polskich kinach 5 października.

Broken (2012), 4+/6

Dramat. Kilka osób, których życie koszmarnie się przeplata. Kameralnie poprowadzona opowieść. Przykuwająca uwagę postać Skunk (11 letnia dziewczyna), której niejeden dorosły mógłby pozazdrościć luzu, dystansu i młodzieńczej wiary.

Precyzyjnie nakreślona społeczność - relacje miedzy sąsiadami i najbliższymi ludźmi, agresja, patologia, ale i miłość, oddanie i wiara – bohaterowie dramatów, małych i dużych, dawnych i obecnych splątani bez sensu i przyczyny. Wszyscy cierpią i ranią się nawzajem i nikt nie wie dlaczego i po co. Do samego tragicznego końca, którego nieuchronność czujemy zanim się wydarzy. Ale na końcu jest nadzieja, światełko i wybór.

Doskonałe role w każdym planie. Bardzo dobre zdjęcia. Przejmujący i poruszający.

Film polecam, choć nie jest to łatwe kino.

Epilog:
„Kiedy się urodziłaś zobaczyłem całe twoje życie”

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.

Połączeni (Connected: An Autobiography About Love, Death & Technology, 2011), 5/6

Ciepły, wzruszający, osobisty i mądry film wielokrotnego użytku. O połączeniach, tych indywidualnych i tych globalnych i o tym, że połączenie jest bezwartościowe jeśli nie jest głębokie.

Kapitalny komentarz do dzisiejszego świata z perspektywy wieków i rozwoju połączeń - połączeń, które nas budują (jak komórki nerwowe) i połączeń, które my budujemy i tworzymy (relacje międzyludzkie lub internet). Małe i duże, sztuka i nauka, podział i ogół - wszystko jest ze sobą połączone, a każde kolejne połączenie to dawka dopaminy.
„Jeśli wybierzesz jedną rzecz we wszechświecie, to odkryjesz, że jest ze wszystkim połączona.”

Dużo informacji naukowych, dużo miłości, dużo humoru i spojrzenia z dystansu. I Leonard Shlain w tym wszystkim połączony ze wszystkim.

Absolutnie polecam, film dla każdego – trafia z wielu poziomów i nie trzeba być ani biologiem, ani historykiem, ani artystą ani informatykiem – żeby dotarło:
Bądź obecna.
Bądź świadoma.
Zawsze śmiej się z siebie.
Rób cos ważnego.
Sadź ogrody.


Epilog:
"Jeśli nie żyjesz na krawędzi, to znaczy, że zajmujesz za dużo miejsca."

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Mam nadzieję, że będzie do obejrzenia w polskich kinach, chętnie zobaczyłabym raz jeszcze.

Nierządnica (The Slut, 2011) 1/6

Dramat z definicji i z założenia. Jestem w stanie sobie wyobrazić co autorzy chcieli wyrazić i przekazać – nie udało się. W mojej ocenie to film o niczym. Na granicy nierządu i zaburzenia psychicznego, ale nie dotyka żadnego tematu. Brakuje tu głębi i prawdy. I ani to zwierzęce, ani ludzkie. Nieudany film, choć pomysł dobry, bo temat mocny i z potencjałem, stąd ocena.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.

Bonsái (2011) 4+/6

Film o książkach i o miłości. Jest pięknie i słodko, a później bardziej dorosło i bardziej smutno. Po obejrzeniu ma się ochotę na dwie rzeczy: na czytanie i kochanie.

W poetycki i ciepły sposób towarzyszymy głównemu bohaterowi w dojrzewaniu, czytaniu, kochaniu i seksie. Poznajemy kobiety jego życia i najważniejsze książki, łącznie z tą, którą pisze i o której pisze. Refleksyjne kino, subtelny niedosyt i smutek.


Epilog (jakkolwiek banalnie to brzmi):
Jeśli czujesz, że chcesz coś zrobić teraz- zrób to, bo potem może być już za późno.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Raczej się nie zanosi na premierę w polskich kinach.

Pozdrowienia z raju (Captive, 2012) 4/6

Dramat oparty na wydarzeniach z 2001 roku, kiedy to islamscy bojownicy powiązani z Osamą bin Ladenem porywają i przetrzymują przez 7 miesięcy grupę przypadkowych osób. Film jest mocny siłą autentycznej historii.

Dla mnie najmocniejszy aspekt to dobitne pokazanie, że życie ludzkie dla żadnej ze stron konfliktu nic nie jest warte. Przez 7 miesięcy „nie można uratować zakładników”, ale dziennikarze mogą dotrzeć do najtrudniejszych zakątków dżungli i przeprowadzać z zakładnikami wywiady. Przypadkowi ludzie porwani dla okupu, tego okupu dla porywaczy też nie są warci, bo bojownicy są w swych przekonaniach i „walce” fundamentalni i kierują się 4 zasadami jak postępować z zakładnikiem:
1.Zabić
2.Uczynić niewolnikiem
3.Nawrócić na islam i uczynić ich życie szczęśliwym
4.Wziąć okup
Przy czym owo „nawrócenie” nie dla wszystkich kobiet było dobrowolne i szczęśliwe. Za innych porwanych okup nie był wystarczający, więc patrz punkt 1.

I po raz kolejny, ktoś, w tym przypadku Mendoza, pokazuje, że fundamentalizm w każdym wydaniu jest terrorem. I to się nie zmieni. I historia będzie się powtarzać, przez wieki tylko aktorzy byli, są i będą inni.

Niesamowite zdjęcia, choć przeszkadzały mi małe błędy techniczne, spodziewałam się też lepszej kreacji Isabelle Huppert, co nie zmienia jednak przesłania filmu.

Obraz trudny, nie dla każdego.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 z cyklu Konfrontacje.
Premiera w kinach 28 września 2012r.

Epilog:
Chore umysły ciągle się rodzą. W każdej szerokości geograficznej i pod każdym sztandarem czy religią.

Laurence Anyways (2012) 6/6

Dramat. Niesamowity, absolutnie genialny pod każdym względem. Trudny i pokręcony, jak tylko trudne i pokręcone mogą być relacje między ludźmi, a jednocześnie prosty, jak proste mogą być relacje między ludźmi. Ludźmi, których dusze zostały połączone za zawsze, ale nie ciała, nie role, nie życia. Właśnie nie „na zawsze”, a na każdy możliwy sposób i w każdym możliwym wydaniu - Laurence.

Historia nie jest łatwa, a wszystko dzieje się i odsłania w kolejnych wymiarach i kolejnych i kolejnych na każdym poziomie. Od momentu obejrzenia tego filmu jestem w innym wymiarze i sporządzam listy rzeczy zmniejszających przyjemność. Polecam tę banalną i wyzwalającą czynność.

Wspaniała muzyka, genialne zdjęcia i montaż – całość wciska w fotel!!!. Doskonałe dialogi i kreacje aktorskie, którym nie brakuje niczego: prawdziwe, bolesne, śmieszne, pogmatwane, karykaturalne, słabe, silne, wolne i uwięzione – szczere. Wspaniale zagrany film. „Przekroczyłeś granicę mojego świata, miasta, ulicy. Teraz już musisz tylko przekroczyć granice mojego mieszkania. Wiesz gdzie mnie znaleźć.”

Film nie dla każdego z uwagi na tematykę i stylistykę. Jak dla mnie, genialny!

Epilog:
Szukam kogoś, kto będzie mówił w moim języku i będzie rozumiał co mówię.”

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 w cyklu Panorama.
Film nie miał oficjalnej premiery w Polsce.

Faceci od kuchni (Comme un chef, 2012) 3/6

Lekki, łatwy i przyjemny - kulinarne kino dla każdego w wymiarze obyczajowo – komediowym. Smacznie, trochę śmiesznie, ale tylko trochę. Od pierwszej sceny przewidywalny film, ale w miarę przyjemnie obserwuje się proces, bez poczucia straty czasu.
Film idealny na wrześniowe popołudnie. Właśnie teraz, kiedy dojrzałe warzywa i owoce pachną najpiękniej, pomidory kuszą zapachem i ukrytym we wnętrzu słońcem, dynie śmieją się jeszcze młodością a klapsy bezwstydnie domagają się syropu… I tak właśnie, cynamon do jagnięciny – o tak (!), ale rozmaryn do żeberek jest kategorycznie wykluczony.
Epilog:
A wszystko to z miłości do gotowania pyszności i z miłości w ogóle.