Film o książkach i o miłości. Jest pięknie i słodko, a później bardziej dorosło i bardziej smutno. Po obejrzeniu ma się ochotę na dwie rzeczy: na czytanie i kochanie.
W poetycki i ciepły sposób towarzyszymy głównemu bohaterowi w dojrzewaniu, czytaniu, kochaniu i seksie. Poznajemy kobiety jego życia i najważniejsze książki, łącznie z tą, którą pisze i o której pisze. Refleksyjne kino, subtelny niedosyt i smutek.
Epilog (jakkolwiek banalnie to brzmi):
Jeśli czujesz, że chcesz coś zrobić teraz- zrób to, bo potem może być już za późno.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012.
Raczej się nie zanosi na premierę w polskich kinach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz