poniedziałek, 17 września 2012

Pozdrowienia z raju (Captive, 2012) 4/6

Dramat oparty na wydarzeniach z 2001 roku, kiedy to islamscy bojownicy powiązani z Osamą bin Ladenem porywają i przetrzymują przez 7 miesięcy grupę przypadkowych osób. Film jest mocny siłą autentycznej historii.

Dla mnie najmocniejszy aspekt to dobitne pokazanie, że życie ludzkie dla żadnej ze stron konfliktu nic nie jest warte. Przez 7 miesięcy „nie można uratować zakładników”, ale dziennikarze mogą dotrzeć do najtrudniejszych zakątków dżungli i przeprowadzać z zakładnikami wywiady. Przypadkowi ludzie porwani dla okupu, tego okupu dla porywaczy też nie są warci, bo bojownicy są w swych przekonaniach i „walce” fundamentalni i kierują się 4 zasadami jak postępować z zakładnikiem:
1.Zabić
2.Uczynić niewolnikiem
3.Nawrócić na islam i uczynić ich życie szczęśliwym
4.Wziąć okup
Przy czym owo „nawrócenie” nie dla wszystkich kobiet było dobrowolne i szczęśliwe. Za innych porwanych okup nie był wystarczający, więc patrz punkt 1.

I po raz kolejny, ktoś, w tym przypadku Mendoza, pokazuje, że fundamentalizm w każdym wydaniu jest terrorem. I to się nie zmieni. I historia będzie się powtarzać, przez wieki tylko aktorzy byli, są i będą inni.

Niesamowite zdjęcia, choć przeszkadzały mi małe błędy techniczne, spodziewałam się też lepszej kreacji Isabelle Huppert, co nie zmienia jednak przesłania filmu.

Obraz trudny, nie dla każdego.

Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk 2012 z cyklu Konfrontacje.
Premiera w kinach 28 września 2012r.

Epilog:
Chore umysły ciągle się rodzą. W każdej szerokości geograficznej i pod każdym sztandarem czy religią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz