Zrobiłam dwa podejścia by obejrzeć ten film i nie dałam rady. Mam świadomość, że to wszystko do czegoś zmierza, ale proces jest wykańczający.
Generalnie zaczyna się dobrze i klimatycznie. Policjanci i przestępca szukają zwłok. Jest środek nocy, a oni jeżdżą od miejsca do miejsca i nie mogą ich znaleźć. Problem polega na tym, ze ów sprawca dużo pił i nie pamięta dokładnie gdzie zwłoki zostały zakopane (a może wcale zwłok nie ma i przestępstwo nie zostało popełnione?). W kolejnych odsłonach poszukiwań poznajemy jeszcze innych uczestników poszukiwań, jadących w następnych samochodach. Odszukanie zwłok i zabezpieczenie miejsca to poważna sprawa, wiec zaangażowanych jest sporo ludzi, a każdy z nich ma swoją historię i swój problem.
Rośnie frustracja i napięcie. Wszyscy mają dosyć i są zmęczeni. Każdy reaguje inaczej. Dyskusje toczone w samochodzie lub przy weryfikacji kolejnych miejsc są dość zabawne i trafione w punkt. Jest też obraz tureckiej prowincji – z dystansem i szczerze. I to jeśli chodzi o pozytywy.
Film ciągnie się niemiłosiernie, sceny są strasznie długie i mało interesujące. Zamiast ujęcia ¼ sekundy mamy 2 - 3 sekundy niepotrzebnej dłużyzny. Część ujęć jest powtarzana (wmontowana) kilka razy zupełnie bez sensu. Na podawaniu herbaty odpadłam. Ile razy można pokazywać podawaną herbatę (?!), jabłuszko w strumyku było klimatyczne, ale ta herbata mnie dobiła - kto widział ten wie. Z pewnością wrócę do tego filmu, bo jestem ciekawa jak zakończy się ta historia - jest faktycznie interesująca. Niemniej 2 godz. 30 minut filmu w takim wydaniu jest ponad moje siły.
Ciekawostki:
1.Film był prezentowany między innymi w ramach festiwalu Nowe Horyzonty 2012

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz