środa, 13 sierpnia 2014

Dotyk grzechu (Tian zhu ding, 2013)

Przyznaję się - nie dałam rady, obejrzałam połowę i nie wiem, czy jeszcze raz podejdę do tego filmu. Pomysł wydaje się bardzo dobry, historie są mocne i zapętlone, a kontekst współczesnych Chin dodaje smaku i jest wartością samą w sobie. Niemniej, dłużyzny, dłużyzny, dłużyzny, całkowicie zbyteczne. Na każdą dobrą scenę przypada jedna minuta niepotrzebnej. Szkoda.

Film można było obejrzeć w ramach tegorocznej edycji festiwalu Transatlantyk. Więcej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz