czwartek, 19 lipca 2012
Samotny Mężczyzna (A Single Man, 2009), 6/6
Wspaniała muzyka. Intymność. Klimat jest tłem, ale tłem jakże doskonałym. Maksymalna w wyrazie i doskonała Julian Moore (Charley) i boski Colin Firth (George), który po raz kolejny i konsekwentnie pokazał się w zupełnie innej produkcji w porównaniu z Dziennikami Bridget Jones.
Wracając do klimatu, to nie jest film na każdą okazję. Pewna dawka wyciszenia jest niezbędna, aby przyjąć opowieść o cierpieniu, o życiu, którego się nie chce, a jednak się chce. Do bólu i w znieczuleniu.
Dodam jeszcze: stylizacja, wnętrza, samochody, fryzury etc. wysmakowane, wyraziste, a przy tym nie dominują nad fabułą, podkreślając czas, ale także uniwersalny przekaz.
Absolutnie poruszający, głęboki i taki strasznie smutny. Polecam.
P.S. Oglądałam ten film ponad dwa lata temu i do tej pory pamiętam cierpienie i niemal fizyczny ból przeżywany razem z Georgem (Firth), fenomenalnie zagrane. Nie rozumiem, dlaczego ten film nie dostał Oscara za pierwszoplanową rolę męską, drugoplanową rolę żeńską i scenografię.
Zdjęcie – źródło: www.slantmagazine.com
Ciekawostki:
1.Colin bierze udział w produkcji Catalonia (premiera w tym roku), zapowiada się mocny film, bo partneruje mu Kevin Spacey a scenariusz napisał Bob Ellis.
2.A już w 2013 kolejna odsłona – Bridget Jones’s Baby w klasycznym składzie (Renee Zellweger, Colin Firth i Hugh Grant)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz