Tak
już mam, że lubię wszystkie filmy z Matthew McConaughey (jeden z moich
ulubieńców), jedne bardziej inne mniej. Interstellar należy do tej drugiej
kategorii - trudno przebić Detektywa, Prawnika z Lincolna czy Witaj w klubie.
Poza
oczywistym uznaniem dla odtwórcy głównej roli (jak wyżej), brawa należą się autorom
scenariusza (Nolan & Nolan), który jest świetny. Nie tak łatwo pokazać (literalnie)
teorię Einsteina, a pomysł jest znakomity. Trochę gorzej z realizacją, bo film
trudno się ogląda, przede wszystkim z uwagi na, moim zdaniem, nierówne tempo –
za dużo za długich ujeć. Wiem, nie tak łatwo pokazać upływające w kosmosie dziesięciolecia.
Trochę mi to przeszkadzało, ale tylko trochę. Poza tym, w filmie znajdziemy
wszystko co najlepsze: niezwykłą historię, prawdy uniwersalne, miłość, przygodę,
odwagę, strach, walkę o życie, poświęcenie, przyjaźń, intelektualne wyzwanie i
dobrą obsadę.
Na
oglądanie trzeba sobie zarezerwować długi wieczór, bo film trwa blisko trzy
godziny, ale nie będzie to stracony czas. Film można zobaczyć tutaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz