Dawno nie było takiego westernu. Choć jest w nim wszystko, czego możemy
się spodziewać w ramach gatunku, to jednak film emanuje świeżością i nowością. Trup
ściele się gęsto, pościgi, strzelaniny, Indianie, bezwzględni łowcy głów,
rabusie, oszuści, dobro i zło, prerie, konie, opowieści przy ognisku, itd. - klasyka gatunku. Niemniej, John Maclean
zabiera nas w podróż w taki sposób, że nie tylko fani westernu będą zachwyceni.
Świetnie opowiedziana historia, kapitalne zdjęcia i genialne poczucie
humoru. Slow West polecam szczególnie fanom wczesnych filmów braci Coenów, bo
reżyser odwołuje się do nich z pełną premedytacją i robi to znakomicie.
Film można było obejrzeć w ramach festiwalu Transatlantyk. Premiera w
Polsce planowana jest na listopad 2015 – warto się przejść do kina.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz