sobota, 6 września 2014

Grimm (2003) 4/6

Dawno, dawno temu, za górami za lasami Jaś i Małgosia zgubili się w lesie…
No cóż, nie tak dawno temu, bo rzecz się dzieje w czasach współczesnych, choć w nieco odrealnionej scenerii. Rodzeństwo, całkiem już dorosłe, Maria i Jacob zagubieni w lesie, pozostawieni tam przez ojca, za radą matki próbują dotrzeć do swojego wuja w Hiszpanii.

Po drodze mają wiele niebezpiecznych całkiem dorosłych przygód. Jak to zwykle u Van Warmerdama jest przemoc, sex i morderstwa, ale w jego stylu, czyli okraszone czarnym humorem, absurdalnością sytuacji i czymś co nazywam na użytek własny, soczewką Van Warmerdama. W każdym jego filmie widzimy historie bohaterów pozornie bez zbędnych niuansów, czysty instynkt, prosta emocja, jeden cel, ale to wszystko wrzucone w odrealniony kontekst powoduje, że jak pod szkłem powiększającym widzimy same najgorsze ludzkie zachowania.

Grimm do moja kolejna odsłona przeglądu pod hasłem – Alex Van Warmerdam. Jakże miło zobaczyć po raz kolejny ten sam las i te same budynki. Urzekają, jak dotąd w każdym filmie, który widziałam, niezwykle charakterystyczne kreacje Annet Malherbe, prywatnie żony reżysera.

Film polecam, oczywiście z zastrzeżeniem, że to specyficzne kino.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz