Clint
Eastwood jako reżyser wielokrotnie pokazał, że potrafi wykreować wspaniałe
kino i nieszablonowych bohaterów, wystarczy przypomnieć choćby genialne Gran
Torino. Tym bardziej zawiedziona jestem „Snajperem” – nie do końca ten film do mnie
trafił. Doceniam jednak poetykę filmu i rolę Bradleya Coopera.
Najbardziej
w tej historii pociągające jest to co wydarzyło się poza kadrem, czyli
scenariusz, który napisało, jakby to eufemistycznie ująć, samo życie, bo Chris
Kyle, już po publikacji książki został zastrzelony. Taki nieszczęśliwy wypadek.
Film
można obejrzeć tutaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz